Jak to się zaczęło...
. Musimy przyznać, że zmobilizował nas i zachęcił do działania nasz kolega Robert Konieczko , prezes fundacji "Energia jest w nas" , która już od dłuższego czasu działa w Starym Cykarzewie. Decydującym motywem podjęcia starań, stała się możliwość otrzymania od państwa dotacji dla Kół Gospodyń Wiejskich w wysokości 3000 zł.
Była to również zbieżność wydarzeń. Wiadomość o dotacji Pan Robert przekazał nam zaraz po zajęciach ZUMBA i fakt, że było na nich obecnych kilka pań, pozwolił nam szybko podjąć decyzję o utworzeniu Koła Gospodyń Wiejskich. Trzeba było działać szybko. Zostało kilka dni do końca września, a był to ostateczny termin złożenia wniosku o przyznanie dotacji. Mało czasu a dużo spraw do załatwienia. Jak temu sprostać?
Pierwsze zebranie założycielskie odbyło się w dniu 23 września 2020 r.
10 osób na początek to niewiele, ale wystarczyło aby dopełnić formalności. Został wybrany zarząd Koła i komisja rewizyjna
Skład zarządu :
1. Przewodnicząca Koła - Bronisława Hudysz
2. Z-ca Przewodniczącej - Agnieszka Ossowska
3. Członek/skarbnik - Alina Bojarska

Komisja Rewizyjna : Pozostali członkowie Koła :
1. Jadwiga Raźniak - Alicja Barciś
2. Marianna Urbańska - Robert Konieczko
3. Anna Bartela - Anna Paździor
- Halina Bzik
Chcąc starać się o dotację, trzeba było przebrnąć przez wszystkie urzędowe przepisy i wymogi. Jak się okazało - jest tego tak dużo, że zwątpiłyśmy czy damy radę wszystko pozałatwiać w tak krótkim czasie. Wydało nam się to niemożliwe. No trudno, może dopiero w przyszłym roku postaramy się o dotację.
Jednak nie poddajemy się. Wójt nas zachęcił aby nie rezygnować ze starań o dotację i złożyć wymagane dokumenty. Warto spróbować. Może jest jeszcze szansa? Zaczął się wyścig z czasem. Drukowanie i wypełnianie dokumentów, zbieranie od członków Koła brakujących podpisów. Kto by pomyślał, że koło gospodyń wiejskich to taka "poważna organizacja" , której fundamentem są niezliczone przepisy, ustawy, zarządzenia i rozporządzenia...?
Do późnych godzin wieczornych, nasza przewodnicząca Kasia , przy współpracy Roberta zmagali się z papierkową robotą, aby następnego dnia można było złożyć wszystkie niezbędne dokumenty.
Ten dzień był prawdziwym wyczynem, którego dokonały nasze dzielne członkinie zarządu koła Kasia Hudysz i Ala Bojarska.
To co wydawało się niemożliwe, stało się możliwe. Dzięki wsparciu i pomocy wójta Dariusza Pomada i naszego sołtysa Bogdana Bartela, udało nam się załatwić wszystko to, co było potrzebne aby starać się o przyznanie dotacji. O godzinie ósmej rano stawiłyśmy się w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa celem zarejestrowania Koła . Potem "sztafeta" po instytucjach :
Gdy dosłownie na kilka minut przed piętnastą ponownie stawiłyśmy się z kompletem zaświadczeń w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - pracownik przyjął od nas dokumenty z niedowierzaniem. Stwierdził, że dotąd nikomu nie udało się załatwić wszystkich formalności w jeden dzień. Od początku nie wierzył w to, że będziemy w stanie pokonać urzędowe bariery typu "proszę przyjść za kilka dni lub czekać na pismo".
Ukłonił nam się ze słowami ...."chylę czoła"... "wielki szacun" ... i znów z niedowierzaniem kiwał głową. No cóż, ....."gdzie diabeł nie może, tam babę pośle"... A więc od dnia 30 września 2020 r jesteśmy zarejestrowaną w krajowym rejestrze samorządną, społeczną organizacją działającą na rzecz swojego środowiska wiejskiego. Występujemy pod nazwą " Koło Gospodyń Wiejskich w Starym Cykarzewie."
Już wcześniej na ten dzień zostało zwołane zebranie. Nasze grono powiększyło się o kolejne osoby. Koło liczy obecnie 16 członków. Nowi członkowie to :
Mirosława Sterczewska Kęsik Daniela Anna Księżnik
Anna Rygał Grażyna Karoń Elżbieta Wieluńska
Mamy nadzieję, że z czasem , będzie nas więcej. Ustanowiłyśmy wysokość składek członkowskich. Na początek 5 zł / miesiąc.
Każda działalność musi mieć swoją siedzibę. Idąc tym śladem zapytałyśmy wójta czy może nam przydzielić jakieś pomieszczenie. Odpowiedź brzmiała "...nie widzę przeszkód..." Trzeba więc kuć żelazo póki gorące.
Zostało umówione spotkanie z wójtem, który obiecał nam pokazać jedno z wolnych pomieszczeń w budynku gdzie mieści się przychodnia lekarska i poczta. Czekamy z niecierpliwością na to spotkanie.
Już po spotkaniu z wójtem. Mamy swoją siedzibę ! Ale nie tak szybko możemy się do niej wprowadzić. Jest w strasznym stanie, jeden wielki bałagan. Duża sala wypełniona przeróżnym sprzętem, który zgromadzili strażacy gdy był robiony w remizie remont. Stare , rozpadające się stoły i krzesła, jakieś szafki, stare instrumenty muzyczne i bębny należące do orkiestry strażackiej, mnóstwo różnego rodzaju kartonów i sprzętów, które już dawno straciły swoje użytkowe przeznaczenie. Podłoga - dawno nie widziała ani szczotki ani ścierki. Ciężki orzech do zgryzienia. Poza tym sala nie ma oświetlenia, jednak wójt nam obiecał , że zakupi lampy i spowoduje aby oświetlenie zostało założone. Cieszy nas bardzo, że wójt nam sprzyja i idzie nam na rękę. To dobry znak na przyszłość. Nic innego nam nie pozostało jak zwołać się, zakasać rękawy i wziąć się za porządki.



Na zdjęciach jest już częściowo "posprzątane". Strażacy powynosili sporo sprzętów niepotrzebnych ani im ani nam. Czekamy dalej na opróżnienie pomieszczenia.

Alicja. Czyżby wśród nas były ukryte talenty?
Ze względu na panującą pandemię COVI-19, zostały odwołane zajęcia ZUMBA . Aby nie wypaść z formy, Robert zaproponował nam spacer z kijkami.
Chętnie skorzystałyśmy z tej formy ruchu na świeżym powietrzu. Spacer odbył się zgodnie z bezpiecznymi zasadami : "dystans, dezynfekcja, maseczka." Tylko do zdjęcia stanęłyśmy "na wdechu" bliżej siebie.

Póki jeszcze sprzyja pogoda i wprowadzane stopniowo restrykcje z powodu pandemii pozwalają na to - musimy się ruszać. Po takim spacerze wyśmienicie smakowała pizza zjedzona na świeżym powietrzu, którą zafundował nam Robert.
Nasze Koło powoli się rozrasta. Przybyło nam dzisiaj dwoje nowych członków.
Irena Legienza i Sławomir Ujma.
Tym samym od dnia dzisiejszego Koło liczy 18 członków.
To dzień wielkiego sprzątania . . Wprawdzie strażacy nie wynieśli jeszcze wszystkiego, ale nie możemy dłużej czekać. Zakres prac do wykonania jest tak duży, że należało rozłożyć wszystkie porządki na kilka etapów. Do prac porządkowych przystąpiły pszczółki- robotnice w składzie : Alicja Barciś, Marysia Urbańska, Jadzia Raźniak, Agnieszka Ossowska, Kasia Hudysz, Ala Bojarska. W ruch poszły ścierki, szczotki, mopy... W pierwszej kolejności wzięłyśmy się za mycie okien. Jest ich 12 a ich stopień zabrudzenia trochę nas przeraził. Na pewno nie były myte od kilku a może nawet kilkunastu lat. Wysokość okien zmusiła Alicję, Agnieszkę i Marysię do wdrapywania się na krzesełka i wysokie parapety. Trochę się przy tej czynności "naskakały".
Podłoga wcale nie w lepszym stanie, pokrywał ją biały pył wymieszany z wieloletnim kurzem. Tutaj Jadzia wiodła prym wymachując zamaszyście wielką ścierką i miotłą. Po kilkakrotnym myciu , podłoga była nadal biała, jakby ją ktoś pomazał ścierką umoczoną w wodzie z farbą.
Nie załamujemy się , wiemy, że trzeba będzie umyć podłogę jeszcze wielokrotnie . Poczekamy jednak do momentu założenia oświetlenia, bo przy tej czynności też się jeszcze mocno nabrudzi. Dopiero po 4 godzinach intensywnej pracy nasze pomieszczenie zaczyna nabierać jako takiego wyglądu. Ciągle jeszcze przed nami sporo pracy.
Koronawirus i nowe zaostrzone restrykcje wprowadzane na bieżąco przez władze państwowe spowalniają nasze działania.
Jednak nie jest tak źle. Wójt dotrzymał słowa. Oświetlenie w naszej sali zostało założone. Przy okazji zostały wymienione gniazdka elektryczne i wyłączniki. Napracował się tu społecznie nasz radny pan Marcin Jędrasiak. I wójtowi i panu Marcinowi dziękujemy za to bardzo serdecznie. Także - nareszcie- strażacy opróżnili naszą salę ze wszystkich zbędnych sprzętów. Noooo..... teraz mamy pole do działania.
Nie dosyć, że dzisiaj trzynastego to jeszcze na dodatek piątek. Ale dla nas to był bardzo dobry dzień. Właśnie dzisiaj otrzymałyśmy pismo z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o przyznaniu nam dotacji w wysokości 3000 zł!!! To była pierwsza dobra wiadomość a druga była taka, że pieniądze już - "fizycznie" - wpłynęły na nasze konto.
Teraz już tylko należy podjąć konkretną decyzję na co je wydać. Ta kwota jest kroplą w morzu potrzeb, ale małymi krokami dochodzi się do celu. Czasu też mamy niewiele, bo pieniądze trzeba wydać do końca tego roku, przeszkodą jest koronawirus, który utrudnia wszelkie nasze poczynania. Pomimo przeszkód nie zamykamy się w domach... no bo jak nie my... to kto?
Pomieszczenie stopniowo przygotowujemy na wstawienie mebli, które obiecał nam wójt. Możemy je otrzymać lada dzień, więc musimy być gotowe na ich przyjęcie. Trzeba było znowu użyć mopów aby kolejny raz odświeżyć podłogę.

Prawda, że widać różnicę w porównaniu z tym, co zastałyśmy na początku?
Kolejne zebranie Zarządu Koła, mogło odbyć się już w czystej sali. Na początek działalności na rzecz naszego środowiska wiejskiego, Zarząd postanowił zorganizować konkurs plastyczny dla dzieci z sołectwa Stary Cykarzew pt. "Choinka moich marzeń" . Jak zawsze mogłyśmy liczyć na pomoc Roberta Konieczko, który opracował nam plakat. Rozwiesiłyśmy go na tablicach informacyjnych na terenie wsi i czekamy teraz na odzew. Czas pokaże ile dzieci weźmie udział w konkursie . Mają czas do 15 grudnia.
Pojechałyśmy do Mykanowa na spotkanie z wójtem. Obiecał nam wcześniej jakieś meble biurowe z pokoju, który został przewidziany do reorganizacji. Chciałyśmy zobaczyć jakie to będą meble i w jakim są stanie. Pomimo pandemii , obsługi interesantów w ścisłym rygorze sanitarnym i zamkniętych drzwiach do Urzędu Gminy, zostałyśmy "dopuszczone" do wójta. Obejrzałyśmy meble, a potem wójt zaprosił nas do swojego gabinetu. W miłej atmosferze spędziłyśmy czas na rozmowie, w czasie której pochwaliłyśmy się, że działamy dość intensywnie pomimo pandemii. Pokazałyśmy wydrukowane ogłoszenia o zorganizowanym przez nas konkursie dla dzieci. Ku naszemu zaskoczeniu i wielkiej radości, wójt zaoferował nam pewną kwotę na sfinansowanie nagród. To piękny gest i wielka pomoc dla nas, gdyż nie dysponujemy jeszcze wielkimi pieniędzmi.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oprócz tego, że tworzymy Koło Gospodyń Wiejskich większa część z nas zalicza się do grona seniorów. Postanowiłyśmy stworzyć pod patronatem Koła , "Kącik Seniora" , dla którego znalazło się miejsce w naszej wysprzątanej sali. Zbliża się koniec roku i termin wykorzystania z funduszu sołeckiego kwoty 1000 złotych przeznaczonych dla seniorów. Z uwagi na nieustającą pandemię, brak możliwości organizowania spotkań w większym gronie zdecydowałyśmy (po porozumieniu z innymi seniorkami) przeznaczyć te pieniądze na zakup stolików i krzeseł do kącika seniora. Nasze plany wprowadzamy szybko w czyn.

Zakupione w paczkach stoliki i krzesełka trzeba było poskręcać.

Wprawdzie jesteśmy kobietami walecznymi to jednak praca z wkrętarką i śrubami nie jest naszą mocną stroną. Panom wychodzi to znacznie lepiej. I chociaż nie należą do Koła, to pomogli nam mężowie Agnieszki i Ali - pan Paweł Ossowski i Leszek Bojarski. Dziękujemy im za wsparcie i pracę społeczną jaką wykonali na rzecz naszego Koła i społeczności seniorów.

Tak wygląda na początek "Kącik Seniora". Może jeszcze zmienimy ustawienie stolików i krzesełek? Na pewno wymaga jeszcze sporo pracy i trochę dekoracji, które by go upiększyły, tak, żeby przebywanie w tym miejscu było przyjemne dla odwiedzających.
Część pieniędzy z dotacji od państwa, postanowiłyśmy przeznaczyć na stoły i krzesła na wyposażenie naszego wielkiego pomieszczenia. Skończy się pandemia i 18 osób - a mamy nadzieję, że będzie ich ciągle przybywać - musi mieć na czym usiąść i przy czym usiąść. Niech nikt nie myśli, że jest to prosta sprawa. Mieszkamy na wsi, z dala od sklepów i salonów meblowych. Nie można też zdać się wyłącznie na strony internetowe. Nie chciałybyśmy kupić kota w worku. Trzeba pojechać , dotknąć i zobaczyć na żywo - to ważne. Szukamy sklepu lub producenta gdzie będzie w miarę tanio. To wymaga czasu i zaangażowania kilku osób. Dokonanie wyboru, potem zakupu i dostawy to nie lada wyzwanie.
Po długich poszukiwaniach decyzja została podjęta. Dzisiaj złożyłyśmy zamówienie w salonie meblowym Black Red White w Częstochowie na 16 krzesełek i 6 stolików. Bo tylko na tyle wystarczy nam pieniędzy z dotacji. Gdyby ktoś chciał zapytać dlaczego właśnie w tym miejscu ? ... odpowiadamy. Stoliki były w promocji (nigdzie nie znalazłyśmy tańszych), a krzesła spełniły nasze oczekiwania i też nie były drogie , w porównaniu do wszystkich tych, które oglądałyśmy w innych miejscach. No i oczywiście nie bez znaczenia miała tutaj odległość , bo przecież trzeba będzie wszystko przetransportować do Cykarzewa, a z Częstochowy jest jednak najbliżej. Czekamy więc na realizację naszego zamówienia. Obiecano nam w sklepie, że na pewno zostanie zrealizowane jeszcze przed świętami.
Wzbogaciłyśmy się dzisiaj o piękne mebelki do kącika dziecięcego. Otwarte drzwi do biblioteki, krótkie, wnikliwe spojrzenie naszej Agnieszki i szybka akcja. Po telefonie do wójta i wyrażeniu przez niego zgody, przeniosłyśmy z biblioteki do naszej sali stolik i cztery pufy. Przy okazji zabrałyśmy kilka krzesełek i trochę drobiazgów typu kredki, farbki, plastelinę, wycinanki i kolorowanki . Wszystko to przeznaczone zostało kiedyś do wykorzystania przez dzieci , teraz leżało tam bezużytecznie. Z całą pewnością zostanie wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.
Jak zwykle wójt dotrzymał słowa i dostarczono nam w dniu dzisiejszym meble z Gminy. Mamy nawet nadwyżkę, bo w miejsce obiecanych 3 szaf - mamy cztery szafy i jedno biurko.
Kto by przypuszczał, że będzie z tymi meblami tyle roboty. Szafy są dość płytkie i po otwarciu drzwi po prostu się przewracają. W tylnych ściankach wszystkich szaf były wywiercone otwory, więc prawdopodobnie w Gminie szafy były przymocowane wkrętami do ścian. Trzeba to zrobić w ten sam sposób, inaczej nie da się z szaf korzystać. Znowu musimy skorzystać z męskiej pomocy. Przez kolejnych parę dni pan Leszek "szalał" z wiertarką. Wykorzystałyśmy jego pomoc do maksimum. Ujarzmił szafy i duże lustro, przymocował do ściany w korytarzu wieszaki, stworzyła się tym samym mała szatnia, gdzie będziemy mogły wieszać swoje kurtki i płaszcze. Również w kąciku dla dzieci zamocował dekoracje na ścianach, które umilą dzieciom przebywanie w tym miejscu.

Zorganizowałyśmy na dzień jutrzejszy akcję "Szorowanie podłogi". Porwała nas do tej akcji nasza najmłodsza członkini Koła i zarządu - Agnieszka. "Perfekcyjna pani domu" przeniosła swoje niespożyte siły, energię, zaangażowanie i wolę działania, na naszą salę, a właściwie - prozaicznie mówiąc - na podłogę. Ciągle widziała ją brudną, wołającą o podjęcie działań. Trudno nie było zgodzić się z tym faktem.
Najpierw trzeba było opracować plan działania. Zanim zaangażujemy w akcję inne panie, postanowiłyśmy spotkać się i wypróbować różne środki i wybrać ten, który będzie najskuteczniejszy
Proszki, płyny do mycia nie dawały rady wyczyścić wżartego w płytki brudu. Najlepszym okazał się niebieski płyn WC do czyszczenia toalet i ryżowa szczotka..

To była kilkuetapowa, mordercza praca. Najpierw szorowanie, potem zmywanie czystą wodą przy pomocy ścierek i mopów. Woda w wiaderkach była czarna, na dnie zbierał się czarny osad brudu. Na koniec, ponowne czyszczenie gorącą parą. Po wyschnięciu podłoga odzyskała swój pierwotny wygląd.

Na zdjęciu Agnieszka szoruje i zmywa pierwszy brud. Kasia pastuje wyszorowaną już podłogę. Zwróćcie uwagę na ciemne pasy pod ścianami i podłogę z tyłu za Kasią. Widać różnicę? Teraz wiemy, że jest sens kontynuować tą pracę dalej. Jutro będzie nas więcej, może uda nam się dokończyć rozpoczętą dziś pracę.
Do dzisiejszej akcji przystąpiły Kasia, Jadzia, Alicja, Ala, Marysia i Ania, . Znowu w ruch poszły szczotki ryżowe, mopy, ścierki, miotły . Wylałyśmy na podłogę w sumie 9 butelek płynu WC.



Pomimo naszych dobrych chęci nie dałyśmy rady zakończyć pracy w jednym dniu. Zabrakło nam płynu WC i trochę czasu. Każda z pań miała jakieś obowiązki, które wzywały ją do powrotu do domu.
Dokończymy jutro.
Kolejny dzień wytężonej pracy. Dokończyły ją Jadzia, Alicja i Ania.
Trudno zliczyć ile razy zmieniały wodę w wiaderkach. Po kilkakrotnym myciu, woda ciągle była brudna

Jednak zbliżamy się do końca. W 3 dni wyszorowałyśmy wspólnie ponad 95 metrów kwadratowych bardzo zabrudzonej podłogi. Niejedna z pań skarżyła się później na bolące ramiona i plecy. No cóż, nie mamy przecież po 20 lat. To była ciężka praca, w którą trzeba było włożyć siłę własnych mięśni i rąk. Teraz czeka nas jeszcze pastowanie podłogi ,aby zabezpieczyć przed zabrudzeniem efekt tego co uzyskałyśmy do tej pory. Ale to już będzie kolejna i trochę lżejsza akcja.
No i przyszedł czas na pastowanie podłogi. Dwie przodownice pracy - Jadzia i Alicja zabrały się do tego dość profesjonalnie.

Przydały się do tego zniszczone koszulki i bluzeczki po wnuczkach, które przyniosła Jadzia. Mały ale zgrany zespół może zdziałać wiele. Podłoga jakby umykała im spod rąk. Szuru buru i połowa podłogi wypastowana. Potem dalej i dalej . Zanim się obejrzały , plan został wykonany. Pozostało tylko polerowanie. W jaki sposób? Na wesoło , można przy okazji przypomnieć sobie jak się kiedyś tańczyło twista.
Po wytężonej pracy należy się chwila odpoczynku. Przy herbatce w "Kąciku Seniora"

Na ten dzień czekałyśmy ponad dwa tygodnie. Odebrałyśmy wreszcie z salonu meblowego Black Red White zamówione stoły i krzesła. Pomógł nam je przetransportować z Częstochowy do Cykarzewa pan Edward. Chciał pozostać anonimowym, więc póki co, dziękujemy mu za zaangażowanie na rzecz Koła, oraz bezinteresowną i bezpłatną pomoc. Na pewno odwdzięczymy się trochę później, zapraszając go na ciasto i kawę, wtedy kiedy będziemy już na to gotowe.
Ponieważ pan Edward bardzo się spieszył pomógł nam wnieść meble na półpiętro na przeciw poczty. Tutaj czekały już pszczółki-robotnice Jadzia i Alicja oraz pan Sławek, który jest także członkiem naszego Koła. Wspólnymi siłami przenieśliśmy mebelki do naszej sali.

My działamy zdecydowanie i szybko. Jeszcze tego samego dnia, wieczorem, stoły zostały zmontowane. Co byśmy zrobiły bez panów? Znów skorzystałyśmy z pomocy pana Leszka , zatrudnionego przez nas na "wdzięcznościowym" , stałym etacie konserwatora i pomocnika.
Praca przebiegła dość sprawnie. Grunt to zgrana ekipa. Kasia z Alą wkładały w odpowiednie miejsca kołki, nakrętki, śruby , pan Leszek operując wkrętarką skręcał poszczególne elementy stołu w jedną całość. Kończąc każdy stół, Kasia jednym mistrzowskim puknięciem młotkiem, wbijała podkładki pod nogi. Była to aprobata i zatwierdzenie przez szefową , dobrze wykonanej wspólnej roboty. Uśmiałyśmy się przy tym serdecznie.
Jest to niekończąca się opowieść o porządkowaniu naszej sali. Czy to się nigdy nie skończy? Z dolnego pułapu podłogi, przeniosłyśmy się na górny poziom - parapety! Były w opłakanym stanie. Przy myciu okien nie miałyśmy zbyt dużo czasu ani odpowiedniego sprzętu. Parapetom trzeba było poświęcić trochę więcej czasu. Zachlapana i przyschnięta farba olejna , mocny cement i klej, wszystko dość mocno przylegało i wżarte było w powierzchnię parapetu. Wymagało to dość intensywnego skrobania. Gdyby parapety były czyszczone na świeżo, nie wymagałyby tyle wysiłku i pracy. Idą święta a my zamiast w domu sprzątać, ciągle "pucujemy" i doczyszczamy to co ktoś kiedyś zaniedbał.

Zrobiłyśmy tyle ile byłyśmy w stanie zrobić na dzień dzisiejszy. Ten temat pozostaje do dopracowania w późniejszym terminie. Może po nowym roku sytuacja się zmieni i będziemy mogły powrócić do tego co wymaga jeszcze poprawki.

Zasłużyłyśmy na chwilę odpoczynku, przy nowych stołach i na nowych krzesełkach.
Pozostało nam trochę udekorować salę. Nie mamy na to żadnych funduszy ale radzimy sobie doskonale. Kilka pań przyniosło to, co zbywało im w domu, ale nadawało się ciągle do użytku. Choinka, lampki, bombki i inne drobne ozdoby nadały naszej sali świąteczny wystrój.

Dobrze, że wśród seniorek, które stanowią większość w Kole Gospodyń, mamy również i panie młode. Niestety, na naszą najmłodszą Agnieszkę spadają prace, które wymagają trochę ekwilibrystyki. Agnieszka w tych sprawach jest niezastąpiona. Jak widać na zdjęciu radzi sobie całkiem dobrze. . Niczym kozica przeskakiwała z parapetu na parapet, upinając nad oknem dekorację.
Dzisiejszy dzień był wyjątkowy. Nasze Koło zostało nominowane przez przedszkole w Starym Cykarzewie do challengu. Challeng jest to inaczej "wyzwanie". Nie wiemy kto ustalał zasady tej akcji , ale podjęłyśmy to wyzwanie. Należało odbijać piłkę, nagrać krótki filmik, zebrać od każdego uczestnika po 5 zł i wpłacić uzbieraną kwotę na konto Fundacji "Siepomaga". Fundacja ta wspiera ludzi potrzebujących pomocy. W tym przypadku pomocy potrzebuje mieszkanka Cykarzewa, Paulina. Odpowiedziałyśmy na wzruszający apel jej męża, który założył konto w Fundacji dla sfinansowania drogiej operacji ratującej życie Pauliny. Nasze koło nie liczy jeszcze wielu członków więc uzbierałyśmy niewielką kwotę w wysokości 65 zł, które przekażemy na konto Fundacji. Chcemy jednak podkreślić , że oprócz tej symbolicznej kwoty, którą zebrałyśmy wspólnie, wiele członkiń naszego Koła wpłacało indywidualnie na rzecz Pauliny większe kwoty pieniężne. Trzymamy kciuki za Paulinę, jej pomyślną operację i powrót do zdrowia.

Niestety, nie możemy zamieścić tu filmiku jak odbijamy piłkę. Jest zbyt długi i przekracza dozwolony limit megabajtów na tej stronie.

Osoby biorące udział w akcji odbijania piłki. W górnym rzędzie od lewej : Kasia, Grażyna, Iwona, Ania, Irena, Marysia, Ania.
W dolnym rzędzie od lewej : Jadzia, Sławek, Ala, Alicja.

Po wykonaniu zadania, zawsze miło jest wspólnie wypić herbatkę.
W dniu dzisiejszym odbył się, od dawna zapowiadany, marsz na orientację - 3 km, o puchar wójta gminy Mykanów. Impreza organizowana była przez Roberta Konieczko-prezesa Fundacji "Energia jest w nas". Szkoda, że nie wzięło w niej udziału więcej pań z Koła Gospodyń. Jednak godnie reprezentowały nasze Koło Kasia i Ala. Razem z sołtysem Cykarzewa stanowili grupę seniorów w liczbie .... "trzy" . Wprawdzie dotarły na metę jako ostatnie, ale przecież nie o to tutaj chodziło aby bić rekordy. Ważne było aby dotrzeć do półmetka, odebrać potwierdzenie w formie drewnianej zawieszki i wrócić do mety. To zadanie zostało wykonane w całości. Marsz miał na celu propagowanie zdrowego stylu życia oraz postawy abstynenckiej wobec alkoholu, narkotyków i używek.

Przed startem
Dzień był wietrzny i zimny. Po dotarciu na metę - na rozgrzewkę - gorąca herbata i pizza. Potem wręczenie pucharów, medali pamiątkowych i nagród. Nie mogło się obyć bez wspólnego zdjęcia z gościem honorowym całej imprezy, którym był wójt gminy Mykanów pan Dariusz Pomada.

W odpowiedzi na ogłoszony przez KGW konkurs dla dzieci pt. "Choinka moich marzeń" dotarło do nas 26 prac. Nawet nie spodziewałyśmy się że będzie ich aż tyle. Technika wykonania była dowolna, więc dzieci wykazały się ogromną kreatywnością. Używały farbek, kredek, plasteliny, waty, cekinów i koralików, brokatu, paseczków bibuły, a nawet ryżu i guziczków.
Wszystkie prace były bardzo ładne i starannie wykonane. Jury miało nie lada problem aby z tylu pięknych prac wyłonić te najładniejsze.

Prace podzielono na 3 kategorie wiekowe dzieci . 1). Do 6 lat, 2) od 7 do 9 lat i 3). od 10 do 12 lat. W każdej grupie wiekowej została przyznana pierwsza nagroda , natomiast wszystkie pozostałe prace otrzymały drugie, równorzędne miejsce.

Dwie równorzędne pierwsze nagrody ( otrzymały tyle samo punktów) w grupie wiekowej do 6 lat.
Od lewej : Hania - lat 4 , Po prawej: Wiktor - lat 4

Pierwsze nagrody w grupie wiekowej 10 - 12 lat i 7 - 9 lat.
Od lewej : Natalia - lat 10 Po prawej: Jakub - lat 7
Wszystkie prace dzieci zostaną rozwieszone i udekorują naszą salę., pozostaną tu przez jakiś czas.
Dziękujemy wszystkim dzieciom za udział w konkursie, za ich kreatywność i poświęcony czas na wykonanie swoich prac. Rodzicom dziękujemy za to, że zadali sobie trud aby zmobilizować swoje pociechy do pracy i dostarczyli prace dzieci w umówione miejsce.
My naprawdę działamy szybko. W środę późnym popołudniem ocena prac a w czwartek rano już panie pojechały do Częstochowy po zakup nagród. Kasia, Agnieszka i Alicja miały trudne zadanie. Może nawet jedno z najtrudniejszych jakie miałyśmy do tej pory. Jak rozdzielić nie taką wielką kwotę pieniężną, którą dysponowałyśmy na dwudziestopięcioosobową gromadkę dzieci o dużej rozpiętości wiekowej , z podziałem jeszcze na chłopców i dziewczynki? Żadne z dzieci nie może poczuć się skrzywdzone lub niezadowolone z powodu tego, że dostało niewłaściwą nagrodę. To było wyzwanie, z którym trzeba było się zmierzyć.
Zakupy zostały bardzo przemyślane i dopasowane do wieku i płci każdego dziecka. Potem już w sali sprawdzałyśmy parokrotnie czy nie ma jakiejś pomyłki w "zaadresowaniu" konkretnej nagrody dla konkretnego dziecka. Tego samego dnia wszystkie prezenty dla dzieci zostały popakowane i podpisane. Mamy mało czasu ze względu na okres przedświąteczny i nieustającą pandemię Covi-19. Nie wiadomo co będzie każdego następnego dnia. Ustaliłyśmy termin rozdania nagród . Pozostało nam tylko zawiadomić rodziców aby w ustalonym dniu przybyli razem z dziećmi na uroczyste rozdanie nagród .
Chcemy sprawdzić na ile mieszkańcy naszego sołectwa, w którym działamy, wiedzą o naszym istnieniu i czy nas popierają. Czy przyłączą się do każdej naszej inicjatywy kiedy ich zaprosimy do współdziałania? Pierwszym sprawdzianem będzie apel, który ogłosiłyśmy.
Poprosiłyśmy mieszkańców, żeby na czas świąteczny udekorowali przed domami swoje ogrodzenia przylegające do ulic, tak żeby powstał łańcuch świateł. Wydrukowałyśmy ogłoszenia, które zostały dostarczone przez nas do skrzynek adresowych . Ponadto ogłoszenia zostały wywieszone na tablicach ogłoszeń i zamieszczone na naszej stronie internetowej KGW. Poczekamy, zobaczymy......
Na dzisiejszą uroczystość zaprosiłyśmy wójta gminy Mykanów oraz naszego sołtysa. Ponieważ wójt był sponsorem nagród, poprosiłyśmy go o wręczenie dzieciom nagród za udział w konkursie. Nie mogłyśmy zaprosić dużej grupy osób do naszej sali więc zgodnie z zasadami bezpieczeństwa wszystko musiało się odbyć na świeżym powietrzu. Dzień był zimny i żeby nam dzieci nie pomarzły , trzeba było przeprowadzić uroczystość sprawnie i szybko. Zanim dotarł do nas wójt, i dzieci i rodzice mogli obejrzeć wszystkie prace, które brały udział w konkursie. Porozkładałyśmy je w altance na stołach. Dzieci były zdyscyplinowane i bardzo ciekawe swoich nagród niespodzianek. Nie można je było długo trzymać w niepewności.

Po wręczeniu nagród, wspólne pamiątkowe zdjęcie z wójtem i sołtysem.

No i oczywiście wspólne zdjęcie z rodzicami, którzy na pewno byli dzisiaj dumni ze swoich pociech. Te zdjęcia będą kiedyś należały do historii. Może za kilka, lub kilkanaście lat nie wszyscy będą wiedzieli po co te maseczki na twarzach. To świadectwo naszych, dzisiejszych czasów i sytuacji w jakiej wszyscy się znaleźliśmy. Pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że to wszystko niedługo się zmieni i następny konkurs dla dzieci odbędzie się już w normalnych warunkach.
Trudny czas nakazuje korzystać z każdej chwili i okazji jaka się nadarzy aby mimo wszystko iść do przodu. Nie mogłyśmy nie wykorzystać faktu, że dzisiaj i wójt i sołtys byli z nami. Po wręczeniu nagród dzieciom zaprosiłyśmy obu panów na uroczyste otwarcie i oddanie do użytku siedziby Koła Gospodyń Wiejskich, którą potocznie nazywamy "naszą salą" . Salę przekazał nam wójt, więc chciałyśmy nie tylko pochwalić się efektami naszej żmudnej pracy, ale także udowodnić, że warto nam było zaufać.

Nie mogło się obyć bez uroczystego przecięcia wstęgi.
Wójt zaskoczył nas podarowując nam butelkę dobrego wina. Tylko szkoda, że przyjechał samochodem i nie mógł razem z nami poznać smaku wina.

Przyjął za to zaproszenie na gorącą herbatkę i ciasto. Dziękujemy, że zechciał dzisiaj poświęcić nam swój prywatny czas i posiedzieć z nami chwilę.

Już po świętach. Nie spełniły się nasze oczekiwania. "Łańcuch świateł" nie powstał. Mieszkańcy , niestety, nie odpowiedzieli na nasz apel. A szkoda, bo mogło być tak ładnie. Tu nie przeszkadzała pandemia, wystarczyły dobre chęci i trochę zaangażowania. Niestety, tylko przy nielicznych domach oświetlenie zostało zainstalowane. I tym nielicznym mieszkańcom dziękujemy za przyłączenie się do naszej akcji.
Znane są w Polsce wsie, które czymś się wyróżniają lub czymś zasłyną. Np. te wsie, które zasłynęły z tego , że Arkadiusz Andrejkow namalował murale na ścianach stodół. Zjeżdżają się tam ludzie z okolic, a nawet z daleka żeby podziwiać te prace . Gdyby tak nasze ulice rozświetliły się łańcuchem świateł , kto wie...? Może zasłynąłby Cykarzew z tego , że jest najpiękniej udekorowaną wsią, chociażby w naszym powiecie? Ale trudno... Może w przyszłym roku będzie lepiej? Czas pokaże na ile rozwiniemy swoją działalność i ilu mieszkańców przyłączy się do naszego Koła. Im nas będzie więcej tym większe będzie poparcie dla naszych przyszłych inicjatyw.
Nowy rok wiąże się zawsze z nadzieją na zmianę na lepsze, z nowymi planami i wyzwaniami. Zadajemy sobie znów pytania jak działać dalej w czasie pandemii, licznych obostrzeń i zakazów? Co możemy robić w obecnej sytuacji aby jednak nie zmarnować upływającego czasu, naszego własnego zapału do działania, ale i też nie łamać obowiązujących przepisów?
Nowy rok to nowe możliwości na pozyskiwanie dotacji i grantów , które oferują różne jednostki organizacyjne. A więc ...? "ręce na pokład" i do dzieła.
Panie z zarządu koła , najpierw wspólnie, potem każda z nas z osobna, szukamy w internecie programów dających możliwość pozyskania jakiejkolwiek dotacji. Pojawiło się już parę propozycji, jednak nie z każdej możemy skorzystać. Program, który daje nam jakąś szansę wymaga posiadania określonego wkładu finansowego. Wkładu przekraczającego możliwości uzyskania go z naszych składek członkowskich. To rodzi nasz nowy pomysł aby poszukać wśród naszej społeczności sponsorów lub darczyńców.
Opracowujemy krótki apel, drukujemy go w kilkunastu egzemplarzach i ruszamy w teren. Pukamy do drzwi miejscowych przedsiębiorców. Wręczamy spisany na papierze apel, wyjaśniamy, prosimy o wsparcie. Nie jest to łatwe zadanie , jednak dla wyższych celów warto się poświęcić.
Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu nasza "misja" przyniosła wymierne efekty. Na konto bankowe koła gospodyń zaczęły wpływać pieniądze. Na nasz apel odpowiedzieli i zasilili nasze konto
1. BARTOSZ KUBAT - APTEKA STARY CYKARZEW
2. "CARUM" MARIAŃSCY - SPÓŁKA JAWNA - CYKARZEW PÓŁNOCNY
3. TOMASZ TYFEL - PIEKARNIA - CYKARZEW PÓŁNOCNY
4. ANNA MONDRA - STARY CYKARZEW
5. ROMAN I SYLWIA SZCZYPIOR - STARY CYKARZEW
Wymienionym darczyńcom - Koło Gospodyń Wiejskich - bardzo dziękuje za okazane nam zaufanie i finansowe wsparcie.
To był dla nas bardzo pracowity tydzień. Po rozmowie z jednym z rodziców, postanowiłyśmy odpowiedzieć na zapotrzebowanie dotyczące opieki nad dziećmi i zorganizowania im zabaw w czasie ferii zimowych. Krótka narada Zarządu Koła zaowocowała podjęciem szybkich decyzji. Przez cały tydzień w godzinach między 10-tą a 12-tą, zorganizowałyśmy zajęcia świetlicowe dla chętnych dzieci. Wprawdzie jest pandemia ale przy zachowaniu środków ostrożności wszystko jest możliwe. Bardzo duża sala, o wiele większa niż w przedszkolach, do którego przecież dzieci uczęszczają, jest naszym plusem. Niewielka gromadka dzieci, maseczki i dezynfekcja rąk powinny wystarczyć.
Trudno jest opisać radość dzieci, które przez długi czas "uwięzione" w domach nareszcie miały możliwość spotkania. Kiedy kolejne wchodziły na salę, widząc swoje koleżanki i kolegów z klasy, ściskały się i podskakiwały z radości. Były spragnione swojego towarzystwa i wspólnych zabaw. Dzieci były chętne do wszelkiej współpracy. Każda wymyślona przez nas gra czy zabawa, możliwość wspólnego, grupowego działania sprawiała im prawdziwą przyjemność i radość. Same również podpowiadały nam w co się chcą bawić.
Ponieważ nie znałyśmy wszystkich dzieci i nie wiedziałyśmy jak się do nich zwracać, wypisałyśmy imiona na karteczkach i poprzypinałyśmy karteczki do koszulek. W ten sposób nam także było łatwiej zapamiętać imiona dzieci. W kolejnych dniach dzieci zaraz po przyjściu na salę same upominały się o przypięcie karteczki ze swoim imieniem.
""Kółko graniaste" i inne zabawy w kółeczku

Było czytanie bajeczki, dla tych dzieci które chciały słuchać

Pomysłów na zabawę było wiele. Zabawa z krzesełkami, ze sznurkami, w pociąg , stary niedźwiedź mocno śpi, gry ze zgadywankami z wykorzystaniem piłki, itp. Jednego dnia dzieci zajęła nasza nowa członkini Magda Szewczyk. Zadaniem dzieci było narysowanie pejzażu zimowego. Potem każde dziecko stało się kierownikiem własnego biura podróży i zapraszało na zimowe wczasy zachwalając narysowany przez siebie zimowy pejzaż i zachęcając atrakcjami ze swojego rysunku. Dzieci miały wspaniałą fantazję i pomysły. Bawiły się wszystkie przy tym znakomicie. Z zaciekawieniem słuchały siebie nawzajem.
Były także tańce przy muzyce. Dzieciaki głośno śpiewały , podskakiwały i wykonywały mnóstwo różnych ruchów zgodnie z tekstem zabawnych piosenek. Wspaniale ze sobą współpracowały i chętnie włączały się do każdej zainicjowanej zabawy czy gry.
W kolejnym dniu , z okazji zbliżającego się Dnia Babci i Dziadka, dzieci rysowały laurki dla swoich dziadków. Wykazały się ogromną kreatywnością używając oprócz kredek i flamastrów kolorowe papierki , bibułki, cekiny i watę.


Nasza wesoła gromadka



Uśmiechnięte buzie dziewczynek mówią same za siebie

Było też przeciąganie liny
Pierwszego dnia mogłyśmy dzieciom zapewnić ciepłą herbatę, bo tylko tym dysponowałyśmy. Jednak już w następnych dniach, dzięki wsparciu Rodziców i ich datkom wrzucanym nam do puszki, mogłyśmy dzieciom kupić ciastka, paluszki, mandarynki i zimne napoje.

Łakocie bardzo szybko znikały z talerzyków.
6 dni ferii spędzonych w naszej sali razem z dziećmi upłynął nam bardzo szybko. Był to dla nas czas bardzo pracowity. Wymagał sporego zaangażowania w organizację zabaw, przygotowanie i sprzątanie po poczęstunku oraz sprzątanie sali po wyjściu dzieci. Cieszymy się jednak z zadowolenia dzieci, bo dały temu wyraz przychodząc z chęcią każdego następnego dnia. Miło nam było również patrzeć na ich radość ze wspólnych spotkań i wspólnej zabawy. Mamy nadzieję, że te zajęcia nie były ostatnimi jakie zorganizowałyśmy.
- Dziękujemy Panu Tyflowi z piekarni z Cykarzewa Północnego za całe pudełko kruchych ciastek, które nam dostarczył. Dzieciom bardzo smakowały bo szybko zniknęły
- Dziękujemy Robertowi Konieczko z Fundacji "Energia jest w nas" za dostarczenie nam zgrzewki wody mineralnej
- Dziękujemy Pani Monice Heluszka, która upiekła i przyniosła specjalnie dla pań z KGW pyszne kakaowe ciasto . Razem z kawą smakowało nam wyśmienicie.
- Dziękujemy Rodzicom i Dziadkom za chęć przyprowadzania dzieci, Rodzicom szczególnie za "podrzucanie" nam dodatkowych łakoci , które zostały rozdane wszystkim dzieciom.
Doceniamy te wszystkie gesty, odbieramy je jako wyraz poparcia dla naszej działalności.
Nie pozostawiamy rzuconego nam wyzwania bez odpowiedzi. Zostałyśmy nominowane przez Szkołę Podstawową w Cykarzewie do chellengu , którego celem było wsparcie finansowe na leczenie Patryka. Patryk jest mieszkańcem naszej wsi. Ma dopiero 13 lat i traci wzrok. Jest dla niego ratunek jeżeli zostanie wykonany zabieg przeszczepu komórek macierzystych. Nikt nie powinien odmówić pomocy, zwłaszcza jeśli chodzi o kogoś z "sąsiedztwa". Dlatego przyłączyłyśmy się do wołania o pomoc. Stanęłyśmy do wspólnego zdjęcia w pejzażu zimowym i zebrałyśmy pewną kwotę pieniężną, którą zasilimy Fundację "Siepomaga" - wspierającą leczenie Patryka.

Patrykowi życzymy udanych operacji i powrotu do zdrowia, jego Rodzinie, wytrwałości i siły do wspierania chłopca w trudnych dla niego chwilach.
Jednym z naszych celów jest zgodne i wspólne działanie z lokalnymi władzami administracyjnymi i innymi jednostkami działającymi na terenie naszego sołectwa.
Zorganizowałyśmy w dniu dzisiejszym spotkanie zarządu koła z sołtysem, radą sołecką oraz prezesem ochotniczej straży pożarnej.
Zapoznałyśmy się szczegółowo z planami zagospodarowania terenu wokół stawu w Cykarzewie Południowym , placu przy przystanku autobusowym oraz placu za przedszkolem. Sołtys przyjął nasze sugestie dotyczące zaplanowania w projekcie budowy murowanego grilla, który byłby dostępny dla wszystkich chętnych do biesiadowania.
Otrzymałyśmy zgodę sołtysa i rady sołeckiej na dysponowanie kwotą 2000 zł z funduszu sołeckiego przeznaczoną dla seniorów. Na nas spoczął obowiązek i sposób wykorzystania tych pieniędzy zgodnie z potrzebami tej grupy naszych mieszkańców.
Otrzymałyśmy również zgodę prezesa OSP na swobodny dostęp do naczyń i kuchni znajdującej się w budynku straży pożarnej.
Po długiej dyskusji, wymianie zdań omówiliśmy nasze plany oraz strategię wzajemnego wspierania się we wszystkich działaniach na rzecz naszego środowiska wiejskiego.
W dniu dzisiejszym spotkałyśmy się w naszej sali z okazji TŁUSTEGO CZWARTKU I WALENTYNEK.
Jak tłusty czwartek - to wiadomo, że muszą być tradycyjnie pączki. A jak Walentynki - no to muszą być serduszka.

Tradycji musiało się stać zadość a więc każdy musiał zjeść po 2 pączki i każdy z uczestników otrzymał serduszko. Bardzo przyjemnie i wesoło spędziliśmy ten wieczór. Była muzyka i tańce oraz wspólne (składkowe) biesiadowanie.

W ubiegłym roku ćwiczyłyśmy na zajęciach ZUMBA. Z uwagi na rozwijającą się pandemię koronawirusa Covid-19 zajęcia zostały przerwane. My się nie poddajemy, ćwiczyć trzeba żeby pozostać w dobrej kondycji. Mamy salę, miejsca jest sporo, w okresie zimowym więcej mamy czasu dla siebie - trzeba więc to wykorzystać. Powiadomiłyśmy wszystkich członków koła, że będziemy ćwiczyć same, bez instruktora. Wystarczy muzyka i dobre chęci. Niewiele pań odpowiedziało na naszą propozycję, Jednak od czegoś trzeba zacząć, małymi kroczkami, w małych grupkach na początek, przystąpiłyśmy do środowych zajęć . Trochę pamiętamy ćwiczenia, które wykonywałyśmy na zajęciach Zumba z instruktorką, trochę własnych pomysłów zaczerpniętych z Internetu. Zgodnie z zasadą - najpierw rozgrzewka , potem gimnastyka całego ciała - i..... zanim się obejrzałyśmy minęła godzinka, intensywnego ruchu, spalania tłuszczu i gubienia brzuszka. Spotykamy się w każdą środę o godz. 16tej, zapraszamy.

Bo chcieć to móc
Dzień Kobiet nie mógłby przejść bez echa. Trzeba go jakość uczcić. Każda z pań coś tam przygotowała i zrobiło się z tego niezłe przyjęcie. Sałatki, , śledziki, galantyna, różnego rodzaju drobne przekąski,, gorący czerwony barszczyk z krokiecikami, trzy rodzaje ciasta , dobry humor i nastrój . Wystarczyło aby się nieźle bawić.

Były tańce, muzyka i śpiew. Przypomniałyśmy sobie stare piosenki korzystając z podarowanego nam śpiewnika. Naprawdę miło spędziłyśmy ten wieczór. Szkoda tylko, że mamy cały czas pandemię i grono nasze było niewielkie. Mamy nadzieję, że w następnym roku będzie nas znacznie więcej.


Były też tradycyjne dla tego dnia tulipany. Każda z pań, oprócz bukietu, otrzymała swojego TULI - PANA , którego wręczał nam przy wejściu na salę, mąż jednej z naszych członkiń - Dominik. To był bardzo miły gest. Dziękujemy.
Bliskość miasta daje nam możliwość korzystania z wydarzeń, które proponują poszczególne jednostki kulturalne. Wybrałyśmy częstochowski teatr imieniem Adama Mickiewicza i zorganizowałyśmy wyjazd dla chętnych na spektakl pt. "Zaczarowany Koń". Wejście do teatru i samo przedstawienie odbyło się z zachowaniem wszelkich koniecznych środków ostrożności. Było to jakby dodatkową atrakcją. Dziwnie to brzmi, ale taka jest prawda. Niepełna sala, widzowie siedzący w pewnej odległości od siebie, wszyscy w maseczkach - to niecodzienny widok w teatrze. Ciekawe jak odbierają widok publiczności artyści ze sceny.

Najpiękniejsze piosenki z lat 50-tych, nastrojowe i liryczne, przetrwały lata, nadal się ich słucha z przyjemnością. Piosenki połączono z wyświetlaniem w tle zdjęć i krótkich filmów ze starych kronik filmowych opowiadających o wydarzeniach w tamtych czasach. Spektakl wyreżyserowany pomysłowo i ciekawie .Przywołał wspomnienia. Bardzo nam się podobał, wyszłyśmy z teatru w dobrym nastroju, z postanowieniem, że częściej będziemy uczestniczyć w podobnych wydarzeniach kulturalnych.
JESTEŚMY W LETARGU. PANDEMIA. OBOSTRZENIA. NIE MOŻEMY REALIZOWAĆ NASZYCH PLANÓW. CZEKAMY ....
No ile można jeszcze czekać nic nie robiąc? Zarząd Koła do startu! Obserwujemy co się dzieje w temacie konkursów i dotacji. Przymierzamy się i oceniamy własne możliwości. Kto nie ryzykuje ten nie jedzie. A więc startujemy....

Jeden organizator i ten sam patronat, jednak konkursów jest pięć. Każdy z nich jest niezależny od drugiego. My wypełniłyśmy formularz zgłoszeniowy do jednego z nich
Działamy krótko, osiągnięć mamy niewiele, za to sporo planów. Zadzwoniłyśmy pod wskazany numer telefonu do organizatora konkursu z pytaniem czy w ogóle mamy szanse. Po rozmowie i stanowczym zachęceniu nas , zapadła decyzja. STARTUJEMY.
Przejrzałyśmy w Internecie zdjęcia i krótkie relacje z ubiegłorocznych konkursów. Jedna rzecz, na którą zwróciłyśmy uwagę to piękne ludowe, tradycyjne stroje związane z danym regionem. Niestety, my nie mamy żadnych strojów, w których mogłybyśmy się zaprezentować. Będziemy się tym martwić wtedy, kiedy zakwalifikujemy się do dalszego etapu. Póki co, czekamy na ogłoszenie wyników wstępnych kwalifikacji. TRZYMAJCIE ZA NAS KCIUKI !.
Warto czasem opowiadać o naszych działaniach przyjaciołom lub komuś z rodziny. Przyniosło to wymierny efekt. Udało nam się zdobyć ( na zasadzie wypożyczenia) dwie piękne zapaski, stanowiące część stroju ludowego regionu częstochowskiego.

Są przepiękne i bardzo, bardzo stare. To prawdziwe cacko. Zostały wykonane ręcznie na krośnie przez jedną z mieszkanek podczęstochowskiej wsi. Ich właścicielka już nie żyje, przechowywała je przez wiele lat jej córka, która nam zaproponowała wypożyczenie na jakiś czas tego rękodzieła. Jesteśmy bardzo wdzięczne, bo nawet jeśli nie będziemy miały okazji w nich się zaprezentować, to na pewno pokażemy zapaski innym paniom - zwłaszcza tym młodym- żeby mogły podziwiać kunszt ręcznej roboty.
Dziś Zarząd Koła wziął udział w szkoleniu online dotyczącym wypełniania formularzy i dokumentów niezbędnych do pozyskiwania dotacji. Szczególny nacisk położono na unikanie błędów, które często są popełniane, co skutkuje odrzuceniem wniosku.
W tym miejscu chcemy złożyć jeszcze raz ukłon naszemu Wójtowi, który spełnił naszą prośbę o założenie Internetu. Mogłyśmy odbyć szkolenie w naszej sali , wspólnie korzystając z naszej sieci.
Dzisiaj spotkało nas również kolejne miłe zaskoczenie. Gdybyśmy nie przyszły na szkolenie, nie wiedziałybyśmy, że także z inicjatywy Wójta, rozpoczął się mały remont naszego korytarza i pomieszczenia WC z jego przedsionkiem. Wójt dotrzymał złożonej nam wcześniej obietnicy wymiany muszli ustępowej i umywalki. Podanie złożyłyśmy w połowie marca, dzisiaj rozpoczęły się prace. Bardzo nas to cieszy, bo sprawa choć prozaiczna, to jednak dla nas ważna. Toaleta, z której korzystamy będzie teraz miała wyższy standard. Do tej pory przypominała toaletę publiczną z lat sześćdziesiątych.
Kolejny dzień szkolenia. Dzisiejszym tematem jest " źródła pozyskiwania dotacji". Sporo dodatkowych informacji, poszerzających naszą wiedzę w poszukiwaniu różnych źródeł, w których - w ramach naszych możliwości - mogłybyśmy składać wnioski o przyznanie dotacji.
Ponownie zaapelowałyśmy na naszej stronie na Facebooku do mieszkańców, tym razem z prośbą o wywieszenie flagi państwowej z okazji nadchodzących świąt majowych.
Opublikowane przez: Agnieszka Ossowska · 2lt9 tkSiwiieleptnSiaoeg tnfunos oredcs21:td4e8cmi · Zachęcamy naszych mieszkańców do wywieszenia flagi na dzień :
- 1 Maja Święto Pracy,
- 2 Maja Dzień Flagi,
- 3 Maja Uchwalenie Konstytucji.
Bądźmy patriotami Bądźmy Polakami.


Ustroiłyśmy także flagami budynek naszej siedziby KGW. Na całej długości podestu, na poręczy, przymocowałyśmy małe chorągiewki, których może nie widać zbyt dobrze na zdjęciu, ale całość prezentowała się dość ładnie. Nie przetrwały długo, bo tej samej nocy i cały następny dzień mocno padało a wiatr był tak silny, że porwał chorągiewki na strzępy. To doświadczenie nasunęło nam myśl aby na dzień 11 Listopada i następne święta majowe, poszyć nieduże flagi z materiału. Będzie okazja do zorganizowania warsztatów rękodzielniczych.
Nastał długo oczekiwany przez nas dzień. Zostały dziś podane wyniki konkursu "Festiwal KGW Polska od Kuchni" . I tutaj musimy się do czegoś przyznać, czego nie ujawniałyśmy wcześniej nikomu. W ramach tego konkursu można było próbować swoich sił aż w pięciu kategoriach. Przyznałyśmy się do złożenia wniosku w kategorii "Kobieta Gospodarna Wyjątkowa". W trakcie uzgadniania pewnych niejasności z organizatorem konkursu , zostałyśmy zachęcone, a nawet wręcz namówione do wzięcia udziału w pozostałych kategoriach. Pomimo obiekcji i niepewności, rzuciłyśmy się na "wielką wodę". Pozostało zaledwie parę dni do terminu zgłoszenia, a pracy ze złożeniem wniosku było sporo, więc działałyśmy już w pośpiechu i z dużą determinacją. I tak wystartowałyśmy dodatkowo w kategoriach:
1. KONKURS KULINARNY
2. MISS WDZIĘKU do 45 lat
3. MISS WDZIĘKU powyżej 45 lat.
W konkursie kulinarnym należało zgłosić tradycyjną potrawę regionalną. Po naradzie zgłosiłyśmy "Żur jurajski z prażuchami".
Regulamin konkursu "Miss Wdzięku" wyraźnie mówił o tym, że nie chodzi tu o młodą, piękną i zgrabną dziewczynę. Zgłaszana pani - bez względu na swój wiek i urodę - powinna wykazać się swoim osobistym wdziękiem, umieć swobodnie opowiedzieć o dotychczasowej działalności koła i swoich własnych zainteresowaniach.
Była jeszcze jedna kategoria konkursu, w której już nawet nie próbowałyśmy swoich sił. Był to konkurs , w którym Koło musiało pochwalić się swoimi wyrobami artystycznymi różnego rodzaju. Niestety, na tym polu nie mamy żadnego dorobku i nie miałybyśmy się czym wykazać.
Nie liczyłyśmy na wiele. Brak doświadczenia w pisaniu wniosków i nasza krótka działalność nie pozwalały sięgać zbyt wysoko. Chciałyśmy spróbować i pójść o krok wyżej chociaż w jednym konkursie. A tu taka niesamowita niespodzianka!!! Zostałyśmy zakwalifikowane do wojewódzkiego półfinału we wszystkich kategoriach, w których zgłosiłyśmy swój udział. To duży sukces jak na stawiane przez nas pierwsze kroki.
Półfinały odbędą się 14 sierpnia tego roku w Chorzowskim Parku Kultury i Rozrywki. Musimy się teraz do nich dobrze przygotować.

Panie, które wezmą udział w konkursie kulinarnym przedstawią żur z prażuchami
Tym razem my same ogłosiłyśmy konkurs z okazji zbliżającego się Dnia Matki. Poprzez naszą stronę na Facebooku poprosiłyśmy dzieci o wykonanie pracy p.t "Portret mojej Mamy" Termin nadsyłania prac do 30 maja br.
Obserwujemy na bieżąco internetową stronę " Festiwalu KGW Polska od Kuchni" . Wiele Kół Gospodyń pozdrawia się nawzajem prezentując jednocześnie zdjęcia ze swojej działalności. Jedno co wzbudza nasz podziw i po trosze zazdrość, to przepiękne stroje, w których panie się prezentują. Nie mamy funduszy na stroje, więc intensywnie myślimy co i jak zrobić żebyśmy się mogły też "jednorodnie" pokazać na Festiwalu. Tu przypomniał się nam grudniowy marsz o puchar wójta, w którym członkinie Zarządu brały udział. Wśród nagród za udział w marszu były koszulki z napisem "Gmina Mykanów - tu chce się żyć". Narodził się pomysł zwrócenia się z pytaniem do wójta o możliwość pozyskania dla Koła takich koszulek. No gdzie my mamy szukać pomocy jak nie u naszego wójta? Otrzymałyśmy z gminy nie tylko koszulki ale wójt sam zaproponował nam jeszcze dodatkowo czapeczki. Wprawdzie napisy reklamują raczej gminę, a nie KGW, ale przecież mieszkamy i działamy w Gminie Mykanów. Jednakowe czerwone koszulki i jednakowe żółte czapeczki czyż nie mogą być naszym tymczasowym strojem?

Postanowiłyśmy uczcić ten dzień we własnym gronie. Spędziłyśmy ze sobą bardzo miły wieczór przy kawie i sporej porcji - kupionego tym razem - ciasta. W dobrym nastroju zaśpiewałyśmy wspólnie kilkanaście piosenek, korzystając z podarowanych nam kiedyś kilku egzemplarzy śpiewnika. Bardzo się przydały , bo znałyśmy wszystkie wiele starych piosenek ale brakowało nam słów. Kto wie? Może utworzymy zespół śpiewaczy, bo całkiem nieźle nam szło to wspólne śpiewanie.
Konkurs dla dzieci pt. "Portret mojej Mamy" rozstrzygnięty. Niestety, zgłosiły się i wykonały prace tylko trzy dziewczynki. Wobec powyższego postanowiłyśmy nie stopniować zwycięzców i przyznać trzy równorzędne pierwsze nagrody.



Skoro był konkurs na Dzień Matki, nie mogłyśmy pozostawić bez echa Dnia Ojca. A więc kolejny konkurs dla naszych dzieci pt. "Oto mój Tato" . Tym razem postawiłyśmy poprzeczkę trochę wyżej. Dzieci miały za zadanie, albo wykonać portret swojego taty albo własnoręcznie napisać jego krótką charakterystykę własnymi słowami.

Trwają wielkie przygotowania do Rodzinnego Rajdu Rowerowego. A więc znów "ręce na pokład" ! Przed nami całe mnóstwo spraw organizacyjnych. Nawet nie myślałyśmy, że tyle spraw trzeba pozałatwiać. Tyle tego, że nie wiadomo od czego zacząć.
Plac przed OSP, na którym ma się odbyć cała impreza, spędza nam sen z oczu. Wprawdzie została wykoszona trawa ale nie sprzątnięto jej do końca. Sterta gnijącej i mokrej trawy to widok raczej żałosny. Do tego porozrzucane wszędzie papiery, torebki foliowe, butelki i puszki po piwie. Kilkakrotnie prosiłyśmy panów, którzy często biesiadują z piwem na ławeczce pod drzewem, aby uprzątnęli ten niechlubny zakątek. Nikt się nie przyznaje do porozrzucanych kapsli, petów papierosowych i porozbijanych butelek wokół miejsca gdzie przesiadują. Długo nasze rozmowy i prośby nie przynoszą żadnego skutku. Wreszcie kartka z prośbą o posprzątanie, przylepiona do drzewa, ruszyła czyjeś sumienia. Trochę śmieci zniknęło, chociaż trudno by powiedzieć, że zostało posprzątane do końca. Własnymi już siłami pozbieraliśmy porozbijane szkło w miejscach gdzie mają stanąć namioty i stoły dla uczestników rajdu.

Agnieszka i Monika wyrywają wysokie chwasty, które urosły między płytami przed wejściem do sali OSP. Zielsko sięgało nam do połowy łydek. Tu będzie stał nasz pawilon, nie można było tego tak zostawić.
Oprócz pracy na rzecz naszych mieszkańców robimy też coś dla siebie. Coś dla ducha, relaksu i ucieczka od codziennych obowiązków. Takim odpoczynkiem może być teatr. Wybrałyśmy się na spektakl teatralny pt. "Dziewiąty dzień księżycowy".

Po zakończeniu spektaklu, fotka do kroniki

W sali reprezentacyjnej , przy popiersiu Marka Perepeczko, który przez parę lat był aktorem i dyrektorem teatru częstochowskiego.
Dopisała nam pogoda a przede wszystkim dopisała frekwencja uczestników. Cieszymy się bardzo, że zgłosiło się tylu chętnych do wspólnej jazdy na rowerze. Było nas aż 50 osób, czynnie uczestniczących w rajdzie, dorośli i dzieci.
Wszystko odbyło się zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Pilot prowadzący, piloci zabezpieczający przejazd przez skrzyżowania dróg i pilot zabezpieczający tyły całej grupy. Na zakończenie wspólna biesiada przy kiełbasce z grilla, pajdzie chleba z ogórkiem małosolnym, ciasta i napoje.

Wszystkie dzieci otrzymały drobne upominki za wykonane prace, których tematem był oczywiście -rower.



Wszyscy mogli oglądać prace dzieci
Dzieci wzięły również udział w loterii fantowej gadżetów rowerowych, których sponsorem była Pani Barbara Podolak reprezentująca firmę "Bapol" z Mykanowa.
Rozstrzygnięty został także konkurs pt. "Oto mój tato". W trzech kategoriach wiekowych pierwsze nagrody zdobyły : Nadia (lat 8 , Paulina (lat 11) i Lena (lat 4). Pozostałe dzieci otrzymały nagrody pocieszenia.

Starsze dzieci nie tylko rysowały portret, ale dołączyły do pracy krótką charakterystykę swojego taty. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak dzieci potrafią - nas dorosłych - obserwować i opisać swoimi słowami. Trudno było wybrać zwycięzcę w tej kategorii, dlatego dorośli uczestnicy rajdu, zgodnie postanowili o wybraniu najlepszego opisu w drodze losowania. Zwyciężyła Natalia (lat 11), która z dziecięcą prostotą i szczerością , opisowo przedstawiła swojego tatę.

Ten rajd był dla nas dużym wyzwaniem, wymagał sporego zaangażowania wielu osób. Był także sprawdzianem dla nas samych, na ile potrafimy się zorganizować, dać coś z siebie na rzecz naszej małej społeczności.
Chcemy także podziękować naszym sponsorom, którzy nas wsparli i pomogli w przygotowywaniach do Rajdu. Bez tego co wnieśli w organizację naszej imprezy i wspólnej biesiady , nie otrzymałybyśmy pewnie tyle pochwał od uczestników
Zarząd KGW składa ogromne podziękowania wszystkim niżej wymienionym firmom i osobom za sponsoring i pomoc w organizacji i przebiegu rajdu oraz wspólnej rodzinnej biesiady. Wasze wsparcie i wymierna pomoc w postaci rzeczowej, pozwoliła nam zorganizować imprezę, która - mamy nadzieję,- że zadowoliła nas wszystkich - organizatorów i uczestników rajdu, szczególnie dzieci, które zostały obdarowane licznymi upominkami
.1. Wójt Gminy Mykanów - przyznanie środków finansowych na zakup upominków dla dzieci
2. "Bapol" Barbara Podolak (sklep ogólnobudowlany) - Mykanów - czapeczki, kamizelki odblaskowe, loteria fantowa gadżetów dla dzieci
3. Piekarnia "Tyf-pol" Adam i Tomasz Tyfel - Cykarzew Północny - bułeczki i bochny chleba
4. Sekretarz Gminy Mykanów - organizacja transportu stołów i ławek z Kocina Starego
5. Ochotnicza Straż Pożarna - Kocin Stary - wypożyczenie stołów i ławek
6. Komenda Miejska Policji Częstochowa - opaski odblaskowe
7. Paweł Wroński - Stary Cykarzew - Przewodniczący Polskiego Związku Wędkarskiego Oddział Mykanów - wypożyczenie stołów i ławek, obsługa grilla 8. Waldemar Ścigała - Stary Cykarzew - członek Rady Sołeckiej - postawienie pawilonu biesiadnego
9. Leszek Bojarski - Stary Cykarzew - transport stołów i ławek wypożyczonych ze związku wędkarskiego, transport sprzętów kuchennych, organizacja miejsca biesiady
10. Paweł Ossowski- Stary Cykarzew - transport grilla sołeckiego
11. Sławomir Ujma - Stary Cykarzew - pierwszy pilot rowerowy oraz Agnieszka Ossowska -pierwszy pilot samochodowy
12. Dominik Heluszka - Stary Cykarzew - ochrona i bezpieczeństwo końcowego odcinka peletonu, wypożyczenie namiotu ogrodowego
.13. Grażyna Gawęda - czynna pomoc przy biesiadzie.
Dziękujemy również naszym gościom:
1. Marcin Jędrasiak - Radny Gminy Mykanów
2. Bogdan Bartela - Sołtys Starego Cykarzewa , że zechcieli być z nami w tym dniu i wspierali nas dobrym słowem.
Podziękowania składamy również wszystkim Paniom z KGW , które upiekły ciasta, tym które przygotowały napoje oraz czynnie pomagały w obsłudze uczestników rajdu. Wszystkim jeszcze raz bardzo, bardzo dziękujemy.
W dniu dzisiejszym Koła Gospodyń z województwa łódzkiego walczyły o nagrody i o wejście do finału w konkursach Festiwalu "Polska od kuchni". Postanowiłyśmy pojechać do Uniejowa i zobaczyć na żywo jak to wszystko się odbywa i na co musimy być gotowe gdy przyjdzie czas na nasz występ.
To co zobaczyłyśmy na miejscu, przerosło nasze oczekiwania.
Impreza zorganizowana z wielkim rozmachem, kolorowo, wesoło i bogato pod względem kulinarnym. Stoły poszczególnych kół gospodyń uginały się od różnego rodzaju potraw, nalewek i własnych przetworów.
Obserwowałyśmy przede wszystkim przebieg konkursów "Miss wdzięku". To było potrzebne naszym Miss zgłoszonym do konkursu -Agnieszce i Kasi - żeby nabrały odwagi i pewności siebie, gdy same będą musiały stanąć na scenie przed Jury i publicznością. Okazało się, że wcale nie będzie to takie straszne. I na pewno dobrze zaprezentują siebie i nasze Koło. Już niedługo.

Jedna z uczestniczek konkursu Miss Wdzięku 45+
Strój tej pani waży 18 kg. Wełniana sztywna, wręcz stojąca zapaska i ciężka spódnica. Pani dzielnie i z wdziękiem dźwigała na sobie ten ciężar i zapewniła sobie trzecie miejsce na podium.
Postanowiłyśmy wystartować w nowym konkursie kulinarnym "Bitwa Regionów" ogłoszonym przez Krajowy Ośrodek wsparcia Rolnictwa. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest ugotowanie regionalnej potrawy i nagranie krótkiego filmiku (2 minuty) przedstawiającego Koło i przygotowywanie zgłoszonej do konkursu potrawy. Tym razem ugotowałyśmy KAPUSTĘ Z GROCHEM. Nieważne czy wygramy ten konkurs - ważne jest żeby próbować i nabierać doświadczenia. Ten rodzaj konkursu odbywa się corocznie, więc jeśli nie tym razem , to spróbujemy znów za rok. Mamy okazję podejrzeć na stronach internetowych co gotują inne Koła Gospodyń oraz w jaki sposób pokazują siebie i przygotowywane dania..
Nie mamy doświadczenia w kręceniu - a zwłaszcza w montowaniu- filmów. Nie znalazłyśmy też nikogo kto mógłby nas wesprzeć w tym momencie. Mogłyśmy liczyć tylko na siebie i na swoje własne, skromne umiejętności. Jednak nie poddałyśmy się i korzystając z kuchni OSP - przygotowałyśmy naszą potrawę i nakręciłyśmy filmik w trakcie gotowania. Na efekty czekamy do końca lipca gdyż wtedy zostaną ogłoszone wyniki.
Dziś zostały ogłoszone wyniki konkursu kulinarnego "Bitwa Regionów". Niestety, nie udało nam się zdobyć żadnej nagrody ani wyróżnienia. Jednak nie zrażamy się tym, będziemy znów próbować w następnym roku.
Gratulujemy naszym koleżankom z Klubu Kobiet Kreatywnych w Rybnej zajęcia III miejsca w województwie śląskim. Ich potrawą zgłoszoną do konkursu były pieczonki z grillowanym pstrągiem. Podobał nam się również ich krótki filmik, który nakręciły dla potrzeb konkursu. Jeszcze raz gratulujemy.
Przygotowania do wyjazdu do Zawiercia na Festiwal KGW "Polska od kuchni" idą pełną parą. Spadł na nas ogrom prac organizacyjnych. Dzięki naszym staraniom mamy piękny baner, wykonany przez Pana Jarosława Piątek z Cykarzewa Północnego

Jest na nim nasze logo i herb Mykanowa. To taki "ukłon podziękowania" wójtowi za Jego wsparcie i pokrycie kosztu wykonania banera .Również dzięki wsparciu wójta, mamy czym pojechać i gdzie zapakować mnóstwo potrzebnego sprzętu i produktów, do urządzenia naszego stanowiska na Festiwalu. Pojedziemy wspólnie z KGW w Grabowej wynajętym autokarem z firmy przewozowej.
Ostatnie dni przed Festiwalem to czas poświęcony na zakupy, pieczenie ciast, smażenie, gotowanie, przygotowywanie potraw i niezbędnych drobiazgów.
Dwa dni przed wyjazdem otrzymałyśmy zamówione drogą internetową stroje. Jednakowe spódniczki, wianki , korale i bransoletki na rękę. Na razie tylko tyle, nie mamy jeszcze jednakowych bluzeczek, bo zabrakło już na nie funduszy. Mamy jednak nadzieję, że w miarę upływu czasu "wzbogacimy się" i będzie nas stać na uzupełnienie strojów dla każdej z członkiń KGW.
Jest godzina piąta rano. Siedzimy już w autokarze, a w bagażniku jadą z nami : garnki, patelnie, podgrzewacz wody i kilka butelek z wodą, jednorazowe naczynia, półmiski, waza na zupę, czajnik elektryczny, talerzyki i sztućce dla Jurorów, dodatkowe rozkładane krzesełka i stoliki, parasol ogrodowy, dzbanki i wazony na kwiaty i inne drobiazgi do dekoracji stołu. No i wreszcie potrawy na nasz stół konkursowy. Przede wszystkim żur, ziemniaki na prażuchy, które będziemy przygotowywać na miejscu, aby były świeże. Mamy również 4 rodzaje ciast, pierogi z mięsem, paszteciki z kapustą i grzybami, racuszki z jabłkami, bigos, pieczone pstrągi, własnej roboty smalec i dwa wielkie słoje ogórków małosolnych i lemoniady. Nie możemy wypaść gorzej niż inne koła, które obserwowałyśmy na Festiwalu województwa łódzkiego w Uniejowie.
Tyle samo ekwipunku mają panie z KGW z Grabowej, które jadą razem z nami. Mniejszy samochód nie byłby w stanie tego wszystkiego pomieścić.
Panie z Grabowej są naszymi konkurentkami, do konkursu kulinarnego zgłosiły również prażuchy, tyle, że z kapuśniakiem. Życzymy im powodzenia. Już niedługo okaże się czy nasze prażuchy w ogóle spotkają się z pozytywnymi ocenami. Nieważne czy ich czy nasze. Jakby nie było, jest to danie tradycyjne w naszym regionie , a przecież jesteśmy sąsiadami , więc nie zdziwiło nas, że startujemy z podobną potrawą.
Około godziny siódmej rano jesteśmy już na miejscu w Zawierciu w parku "Źródła Warty". Gorączkowo wypakowujemy swoje bagaże i przenosimy wszystko na nasz stół konkursowy, przygotowany wcześniej przez organizatorów. Dobrze, że jest z nami dwóch panów - sołtys i pan Leszek - przenoszą cięższe przedmioty. Dzięki ich pomocy wszystko przebiega dość sprawnie i szybko. Mamy tylko godzinę na zorganizowanie się, gdyż punktualnie o godzinie ósmej nastąpi otwarcie Festiwalu i zostaną rozegrane pierwsze konkursy.
Organizatorzy zapewnili dostęp do energii elektrycznej więc w pierwszej kolejności nasi panowie urządzają nam stanowisko na "kuchnię polową". Podłączają kablami kuchenkę elektryczną i czajniki. Przynoszą z autokaru przywiezione przez nas butelki z wodą . Całe szczęście, że byłyśmy przewidujące, bo nikt nie wie gdzie szukać jakiegokolwiek dostępu do kranu z wodą.
Grażyna, odpowiedzialna za przygotowanie prażuchów, zdążyła w międzyczasie obrać ziemniaki, wypłukać je i nastawić do gotowania. Aby prażuchy były dobre, muszą być zrobione na świeżo. Harmonogram konkursu przewiduje, że około godziny dziesiątej będzie oceniana nasza potrawa konkursowa. Czasu mamy więc niewiele, wszystkie uwijamy się ustawiając przywiezione potrawy, ciasta i dekoracje. Nie jest to łatwe na małej powierzchni, którą nam przydzielono.
Na stanowiskach wokół nas wszyscy pracują w pośpiechu i dużym stresie. Każdemu zależy na tym aby wypaść dobrze.

Jesteśmy gotowe. Czekamy na Jury. Od lewej Ania, Marysia, Ania, Grażyna, Agnieszka, Kasia, Alicja, Ala. Dwie dziewczynki to wnuczka Kasi - Emilka i wnuczka Grażyny - Julia.
W międzyczasie rozgrywane są konkursy: artystyczny, w którym nie brałyśmy udziału i Miss wdzięku, w którym startowały dwie nasze panie.

Agnieszka w zapaskach - konkurs "Miss wdzięku do lat 45 lat"

Kasia - konkurs "Miss wdzięku 45 +"

Panie ze wszystkich kół gospodyń startujące w konkursie Miss Wdzięku, miały okazję poznać bliżej posłankę do Parlamentu Europejskiego Panią Jadwigę Wiśniewską. To bardzo sympatyczna i miła osoba. Wcześniej chodziła między stoiskami rozmawiając z uczestniczkami Festiwalu, życząc im powodzenia i sukcesów w działalności. Rozdawała przy tym ekologiczne torby na zakupy, każda z nas ją otrzymała.

Towarzyszą nam przez cały czas duże emocje i stres. Na scenie festiwalowej ciągle coś się dzieje, nie możemy tam być gdyż stoimy przy naszym stanowisku i obsługujemy wszystkich tych, którzy chcą spróbować naszych wypieków i potraw. Ledwie nadążamy z gotowaniem wody na kawę, a chętnych na nią nie brakuje.

Nie możemy wszystkie kibicować naszym Miss podczas ich występu na scenie. Trzymamy za nie kciuki nalewając kawę, podgrzewając pierogi i bigos. Szkoda, że pojechało tak mało osób z naszego Koła aby nam kibicować i nas wspierać.
W końcu doczekałyśmy się tego, że do naszego stoiska podeszli członkowie pięcioosobowego Jury aby ocenić naszą potrawę w konkursie kulinarnym. Wstrzymujemy oddech, towarzyszy nam ogromne napięcie gdy degustują nasze prażuchy i żurek. Członkiem komisji oceniającej, jest znany z programu telewizyjnego TVP-2 "Pytanie na śniadanie" - Jakub Steuermark

Czekamy skupione. Smakowało czy nie? Od tego zależy czy będziemy miały szansę dotrzeć do finału konkursu.

W końcu, z lekkim opóźnieniem przychodzi moment ich ogłoszenia. Zostawiamy panów na naszym stanowisku i wszystkie biegniemy pod scenę. Jeden konkurs, drugi konkurs....miny nam rzedną, nie ma nas wśród zwycięzców. Czekamy na konkurs kulinarny i tu nagle słyszymy, że otrzymałyśmy wyróżnienie za nasz żur z prażuchami. Wprawdzie to nie nagroda ale jednak wyróżnienie spośród 30 potraw, które przygotowały występujące w tym dniu koła KGW. Wielka radość i wzruszenie.

Wywołano nas na scenę celem odebrania dyplomu-wyróżnienia w konkursie kulinarnym
Dopiero wyniki kolejnego konkursu dały nam pełną satysfakcję. Zdobyłyśmy
To nagroda za działalność koła. Krótko działamy ale mamy już na swoim koncie pewne dokonania. Czy one wpłynęły na zajęcie przez nas drugiego miejsca? Pomogły nam także głosy SMS-owe, których otrzymałyśmy 73 . Niewiele nam zabrakło aby zdobyć to upragnione 1 miejsce. Zajęło je KGW w Zwierzyńcu Pierwszym, zdobywając 78 głosów, więc tylko o 5 więcej od nas. Ale i tak jesteśmy zadowolone. To nasz pierwszy większy sukces. W tym miejscu dziękujemy wszystkim, którzy oddali na nas głosy.

Po raz drugi weszłyśmy na scenę odebrać nagrodę. Tu nastąpiła trochę zabawna sytuacja. Wprawdzie otrzymałyśmy tabliczkę z kwotą 2000zł za zajęcie drugiego miejsca, ale dopiero po zejściu ze sceny zauważyłyśmy, że tabliczka dotyczy konkursu Miss Wdzięku 45+ . Wywołało to sporo zamieszania. Organizatorzy ogłosili ze sceny żeby wszyscy sprawdzili swoje tabliczki.
Było to dla nas dość stresujące, bo już miałyśmy obawy, czy nie nastąpił błąd w trakcie przygotowywania tabliczek przez organizatorów i w ogóle jej w tym dniu nie otrzymamy. Wracać do domu bez dowodu na to, że naprawdę zdobyłyśmy tą nagrodę? Nie mogłyśmy do tego dopuścić. Czekałyśmy cierpliwie pod sceną podczas gdy trwały poszukiwania naszej tabliczki. Trochę to trwało, jednak wszystko skończyło się dobrze i odzyskałyśmy naszą nagrodę.

Chyba nawet nasz sołtys był w tym momencie dumny z nas bo chętnie chciał razem z nami pozować do zdjęcia. Był tego dnia członkiem naszej załogi, pomagając nam we wszystkich przygotowaniach.

No i na koniec pamiątkowe zdjęcie z Mateuszem Szymkowiak, który prowadził i nadawał bieg całej imprezie. Znamy go z prowadzenia wielu programów telewizyjnych.

Wracałyśmy do domu we wspaniałym nastroju i w dobrym humorze. Wesołą atmosferę podtrzymywał kierowca autokaru, sympatyczny pan Cezary, który opowiadał nam dowcipy i śpiewał razem z nami piosenki. Okazał się wspaniałym kompanem w podróży ,postanowiłyśmy, że tylko z nim będziemy chciały jechać, jeżeli nadarzy się jeszcze podobna okazja.
Emocje powoli opadają. Nie mamy czasu na odpoczynek, przed nami kolejne wielkie wydarzenie i kolejny ogrom pracy organizacyjnej. FESTYN RODZINNY.
Początkowo planowałyśmy zorganizować taki "normalny" Festyn z atrakcjami i wspólnymi zabawami dla całych rodzin. Jednak zmieniły się okoliczności. Coraz głośniej mówi się o czwartej fali pandemii i zatrzymanym w całym kraju postępie szczepień przeciw COVID-19 .
W tej sytuacji zaczęły do nas docierać z różnych organizacji rządowych i pozarządowych prośby o wsparcie ogólnopolskiej akcji "Szczepimy się". Rząd przeznaczył dla kół gospodyń dotacje na zorganizowanie Festynów promujących szczepienia. Po przeczytaniu regulaminu przeraziłyśmy się tego co nas czeka. To duże przedsięwzięcie wymagające ogromnego zaangażowania i pracy wielu osób. Nas jest garstka. Nie damy rady! Przedyskutowane - odrzucone.!
Wystarczyło jednak parę dni, aby przespać się z problemem i zmienić naszą decyzję. Po rozmowie z innymi kołami gospodyń ,zdecydowałyśmy, że jednak podejmiemy się tego zadania. Postanowiłyśmy połączyć planowany wcześniej Festyn Rodzinny z akcją szczepienną.
Trzeba więc zacząć od załatwienia mobilnego punktu szczepień. Dziesiątki wykonanych telefonów nie przyniosły pozytywnych efektów. Kolejne punkty szczepień , z różnych powodów, odmawiały nam przyjazdu do Cykarzewa i podpisania z nami umowy. Bez takiej umowy nie otrzymałybyśmy dotacji na zorganizowanie Festynu. Jak zawsze, w trudnych sytuacjach zwróciłyśmy się o pomoc do wójta i otrzymałyśmy zapewnienie, że tą pomoc otrzymamy. To nam dodało skrzydeł do dalszego działania. Nasze telefony były "gorące" od szukania atrakcji, zamawiania, ustalania i uzgadniania "tysiąca spraw", które wiązały się z przygotowaniami organizacyjnymi i dopięciem na "ostatni guzik" wszystkiego co się z tym wiązało.

Poniżej obowiązkowy baner, który zafundował nam pan Jarosław Piątek z Cykarzewa Północnego.

Zawsze zadajemy sobie pytanie i same na nie odpowiadamy ..."kto, jak nie my?..
Parę dni wcześniej zaczynamy robić zakupy. Mamy za co, bo pieniądze z dotacji już wpłynęły na nasze konto .
Obserwujemy prognozę pogody i to nas niepokoi najbardziej. Cały tydzień i weekend ma być deszczowy . Co wtedy? Próbujemy wymyśleć "plan B", jednak jest to trudne, a nawet niemożliwe żeby przenieść imprezę w inne miejsce i w innym czasie. Nie da się już przełożyć terminu, bo wszystko pozałatwiane. Zdajemy się na los.
Od rana świeci słońce. Trudno w to uwierzyć, bo przez cały tydzień zapowiadano pochmurną i deszczową pogodę. Mamy nadzieję, że taka pogoda utrzyma się do wieczora i nie będzie padać. Zgodnie z regulaminem spełniłyśmy wszystkie warunki, do których byłyśmy zobowiązane. Jest punkt szczepień, strefa kulinarna i biesiadna, strefa dla dzieci z dmuchańcami i eurobangee, zadaszona scena przeznaczona na występy artystyczne, jest także przenośna toaleta Toy Toy.
Wczesnym rankiem, na placu za przedszkolem stawiane są namioty przeznaczone na potrzeby nasze , strażaków , punktu szczepień i biesiadników.


Jesteśmy gotowe.
Impreza powoli się rozkręca. Biesiadnicy mają do dyspozycji upieczone przez nas ciasta i potrawy, obok strażacy serwują zimne piwo. Na małej scenie amatorski zespół muzyczny prezentuje nam swoje utwory.

Dzieciaki chętnie korzystają ze strefy rozrywkowej i punktu malowania buzi

Swój popis dała grupa taekwoondo WATAHA z Mykanowa.

Strażacy z OSP ze Starego Cykarzewa, Cykarzewa Północnego i z Rybnej przygotowali pokaz ratownictwa i niesienia pierwszej pomocy poszkodowanym w wypadku

Wszystko odbyło się zgodnie z planem. Mamy nadzieję, że bawili się dobrze zarówno dorośli jak i dzieciaki i wszyscy korzystali chętnie z tego co wspólnymi siłami ze strażakami przygotowaliśmy.
Brak oświetlenia na placu sołeckim dyktował czas trwania imprezy. Musiała zakończyć się o zmierzchu, chociaż wszyscy bawiliby się pewnie znacznie dłużej.
Wieczorem odwiedził nas wójt. Był zaproszonym gościem, miał jednak tego dnia inne obowiązki związane z odbywającymi się w Kłomnicach dożynkami powiatowymi. "Wpadł" na chwilę, aby nas całkowicie nie zawieść swoją nieobecnością. Tego dnia wiele zawdzięczałyśmy wójtowi, stąd bukiet kwiatów, który wręczyłyśmy w podziękowaniu za udzieloną nam pomoc.

Ten Festyn był dla nas największym przedsięwzięciem. Trudno opisać wszystko to co wiązało się z organizacją i przygotowaniem całego wydarzenia. Jak zwykle była to praca i zaangażowanie wielu, wielu osób. Doceniamy wszystkich, którzy nam pomagali ale pragniemy też podziękować każdemu z osobna:
DZIĘKUJEMY:
- wójtowi- Panu Dariuszowi Pomada oraz Paniom Magdalenie Kubat i Ewie Olejarz za pomoc przy organizacji punktu szczepień i punktu Narodowego Spisu Powszechnego 2021, - wszystkim pozostałym pracownikom gminy, którzy nas wspomagali i aktywnie uczestniczyli w przygotowaniach technicznych, informacyjnych i organizacyjnych do Festynu,
- Gminnemu Ośrodkowi Kultury, Oddziałowi Polskiego Związku Wędkarskiego, Szkole Podstawowej za wypożyczenie stołów, krzesełek, ławek i sprzętu nagłaśniającego
,- sołtysowi Starego Cykarzewa Bogdanowi Bartela i panu Cezaremu Cwalina za obsługę grilla
-Panu Leszkowi Bojarskiemu za pomoc transportową i organizacyjną
.- radnemu Panu Marcinowi Jędrasiak - za wykonanie przyłącza elektrycznego
-Pani Oli Urbańskiej i Emilce W.za pięknie malowane buzie a panom Konradowi Krzysztofowi za sprzedaż biletów.
-Panu Dudek za "wędkowanie" prezentów na trawie
.- Ochotniczym Strażom Pożarnym : ze Starego Cykarzewa, Cykarzewa Północnego, z Rybnej , za pokazy ratownictwa,
-Dziękujemy OSP w Starym Cykarzewie za współpracę oraz Paniom z KGW za przygotowanie strefy kulinarnej.
W trakcie Festynu, szczepieniu przeciw COVID-19 poddało się 35 osób. Jak dotychczas, była to największa liczba zaszczepionych podczas akcji promujących szczepienia w naszej gminie. Zostało także spisanych ponad 130 osób w Narodowym Spisie Powszechnym.
Dziękujemy także wszystkim przybyłym na nasz Festyn. Mamy nadzieję, że dobrze się bawiliście i mile spędziliście czas w to niedzielne popołudnie, korzystając ze wszystkich atrakcji przygotowanych przez nas.
Parę dni temu Koło nasze otrzymało propozycję wzięcia udziału w konkursie pt. "Ciasta , ciasteczka". Swoim zasięgiem konkurs obejmował województwo śląskie.
Organizatorami konkursu byli : Barbara Dziuk Poseł na Sejm RP, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Nakle Śląskim, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Celem konkursu było : " kultywowanie i upowszechnianie tradycji sporządzania oraz przygotowania wypieku ciast, ciasteczek; - prezentacja i degustacja najlepszych i najsmaczniejszych wypieków ciast, ciasteczek Śląskich Kół Gospodyń Wiejskich; - wymiana doświadczeń oraz integracja lokalnej społeczności"
. W konkursie startowało 40 Kół Gospodyń Wiejskich, które zaprezentowały ponad 100 upieczonych ciast i ciasteczek. My również podjęłyśmy to wyzwanie.
Nasze wypieki nie zajęły żadnego z trzech miejsc nagrodzonych w konkursie. Było to jednak dla nas kolejne doświadczenie w udziale w takiej dużej imprezie. Nawiązałyśmy kontakty z innymi Kołami, które - być może - zaowocują w przyszłości naszą współpracą.


Pani Poseł chętnie pozowała do zdjęcia, wcześniej przywitała się osobiście ze wszystkimi uczestnikami konkursu

Ciasteczko zaprezentowane przez jedno z Kół Gospodyń Wiejskich. Chylimy czoła przed misternie wykonaną dekoracją, ręcznie zdobione, mechanicznie czy naklejone? Ciekawe...

Na żółtych karteczkach są "zaszyfrowane" nazwy Kół Gospodyń, które upiekły ciasta. Ciast i ciasteczek było ponad 100. W jaki sposób oceniało to Jury konkursu? Trudno powiedzieć czy osoby oceniające były w stanie spróbować każdego ciasta i chociaż jeden kęs każdego ciasteczka? W obu kategoriach było tylko po 3 nagrody. Hmmmm... trudny orzech do rozgryzienia...

Podczas trwania tego konkursu miałyśmy okazję wykonać w punkcie medycznym badanie poziomu cukru we krwi - z czego skrzętnie skorzystałyśmy. Po ogłoszeniu wyników była wspólna biesiada przy kiełbasce lub kaszance z grilla, bigosie i wszyscy mogli degustować zaprezentowane w konkursie ciasta i ciasteczka. Zanim się zorientowałyśmy, ledwie zdążyłyśmy się "załapać" na kawałek tortu, który był w kształcie zamku. Po naszych ciastach i ciasteczkach nie było już śladu.
Dziś otrzymałyśmy wiadomość, że zostałyśmy nominowane do konkursu ogłoszonego w Dzienniku Zachodnim ''KOŁO GOSPODYŃ ROKU" . Nie wiemy jak to się stało i kto nas nominował. Cieszymy się jednak, że nasza działalność została zauważona i doceniona.

Nie liczymy na wielkie zwycięstwo, gdyż głosowanie odbywa się drogą SMS-ową,
Obserwujemy w Internecie na stronie konkursowej przebieg głosowania. Mamy zaledwie 12 oddanych głosów a koło, które już prowadzi, ma ich 200. Żeby wygrać, trzeba tą liczbę przebić. Nie mamy aż tylu odbiorców, którzy mogliby "stanąć za nami murem" . Zwycięstwo jest dla nas w tym konkursie nieosiągalne.
Koło Gospodyń Wiejskich w Starym Cykarzewie zaprasza Seniorów 60+ ze Starego Cykarzewa na spotkanie w dniu 23.10. 2021 r. o godz. 16.30 w sali OSP w Starym Cykarzewie. Przy wspólnym stole, najstarsi mieszkańcy Starego Cykarzewa opowiedzą nam o dawnym życiu, zwyczajach i tradycjach. Przeczytamy także fragmenty książki Romana Popendy, które dotyczą wojennych losów Starego Cykarzewa i jego mieszkańców.
O takiej treści zostały rozwieszone ogłoszenia na sołeckich tablicach ogłoszeń w najbardziej uczęszczanych miejscach przez naszych mieszkańców.
Ogłoszenie zostało również zamieszczone na naszej stronie internetowej na Facebooku. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu, pierwszymi osobami, które się zgłosiły były panie prowadzące Szkolne Koło Wolontariatu w Szkole Podstawowej w Starym Cykarzewie. Zaproponowały nam współpracę i pomoc młodych wolontariuszy w przygotowaniu spotkania z Seniorami. Bardzo nam się spodobał ten pomysł i przystałyśmy na tą propozycję. Przekazałyśmy wspomnianą książkę paniom prowadzącym wolontariat a one zobowiązały się przygotować uczniów do czytania wspomnień. To miłe, że młodzi ludzie wykazali zainteresowanie wojenną historią Starego Cykarzewa i chętnie chcieli wziąć udział w zaplanowanym spotkaniu ze starszym pokoleniem mieszkańców.
Ogłoszenie ogłoszeniem, ale w jaki sposób zachęcić jak największą ilość seniorów do udziału w spotkaniu? Opiekunki wolontariuszy zadeklarowały nam konkretną pomoc. Wydrukowały w szkole zaproszenia a młodzież je po prostu wrzucała do skrzynek pocztowych mieszkańców. Oprócz tego zapraszałyśmy telefonicznie lub osobiście swoich sąsiadów i znajomych mieszkających na terenie naszego sołectwa. Społeczeństwo nasze jest jeszcze ciągle mało aktywne, właśnie takie działania mają na celu "rozruszać" ludzi i zachęcić ich do wyjścia z domu. Czy to się uda?
Szykujemy się do powyższego wydarzenia bardzo starannie. Menu przygotowane i zrobione zakupy. Zgodnie z ustaleniami, pierwsza grupa wolontariuszy pomagała nam dzisiaj w przygotowaniu sali. Chłopcy i dziewczęta wspólnie ze swoimi opiekunkami-nauczycielkami , paniami Agnieszką Kacprzak i Magdaleną Kuban włożyli dużo swojej pracy w odkurzanie mebli, mycie podłóg, ustawianie krzesełek i stołów a potem w ich dekorowanie.

Grupa wolontariuszy : Iga, Julia, Kacper, Nadia, Nicolas, Wiktoria. Sprzęt jaki trzymają w rękach, mówi sam za siebie. To ekipa, która zapewniła czystość i porządek w sali OSP.
Panie z KGW mogły spokojnie zająć się gotowaniem zaplanowanych potraw. Było ich sporo: dwa rodzaje sałatek, śledziki, paleta zimnych przekąsek, bigos, zupa dyniowa, ziemniaczki pieczone z boczkiem, pieczone kawałki kurczaka...


Dobrze nam się pracowało w dobrze przygotowanej kuchni. Zawdzięczamy to poniekąd strażakom z OSP, którzy dotrzymali terminu i wyposażyli pomieszczenie w nowe szafki kuchenne, nowy zlewozmywak, lodówkę i kuchenkę mikrofalową,. Zawieszone na ścianie nowe suszarki do naczyń ułatwiły nam mycie i wycieranie do sucha naczyń i sztućców.
Dobrze układająca się współpraca z nowym zarządem OSP, zaowocuje być może wspólnym uporządkowaniem pomieszczenia gospodarczego, w którym znajduje się jeszcze sporo zakurzonych, od dawna nie używanych naczyń i garnków.
Oprawę wieczoru z Seniorami, przygotowało Szkolne Koło Wolontariatu. Młodzież bardzo poważnie potraktowała swój udział w tym spotkaniu. Tematem przewodnim były wspomnienia mieszkańców Starego Cykarzewa z czasów II wojny światowej. Wolontariusze czytali fragmenty książki Romana Popendy , w których autor cytuje spisane przez siebie wspomnienia starszych, często nieżyjących już mieszkańców Cykarzewa o ich losach i działaniach wojennych na terenie wsi .

To był wieczór nie tylko wspomnień, ale i dobrej zabawy. Kilka śmiesznych wierszy o Seniorach, trochę dowcipów, muzyka i tańce. Poprzez wspólną pracę, wspólne biesiadowanie i zabawę dążymy małymi krokami do integracji pokoleń i naszego małego środowiska wiejskiego. Mamy nadzieję, że to spotkanie takie właśnie było - integracyjne.
Po swoim występie, wolontariusze pomagali przy obsłudze wszystkich przybyłych gości. Podawali do stołu, zmywali naczynia, podawali herbatę i kawę. Pod czujnym okiem i przy wsparciu pań nauczycielek, wszystko przebiegało sprawnie i w miłej atmosferze.

Jak pracujemy – to pracujemy! Potrafimy się też bawić i relaksować ! Nasz pierwszy wspólny wyjazd integracyjny. TERMY : BIAŁKA TATRZAŃSKA I CHOCHOŁÓW – 11-13 listopada 2021 r. Ciepłe , a nawet miejscami gorące wody termalne z siarką, magnezem, solanką, żelazem. Grota solna, sauna, baseny z biczami, bąbelkami, z masażami od stóp aż po barki. Z tego wszystkiego miałyśmy okazję skorzystać. Pełny odpoczynek i relaks. A przez dwa wieczory … szalona zabawa, wino i śpiew. Pierwszy wieczór to wspólna zabawa całej grupy "Złotego Wieku" z DJ „Tulipan”. Nasze wejście w strojach spowodowało najpierw zaskoczenie, potem otrzymałyśmy słowa uznania i pochwały. (Były osoby, które bardzo chciały sobie zrobić z nami zdjęcia). Drugi wieczór, świetnie bawiłyśmy się już z własnej inicjatywy z innymi uczestnikami wycieczki, która była zorganizowana przez biuro podróży „Złoty Wiek” w Poraju. Tego nam było potrzeba, oderwać się na chwilę od codzienności, bo przecież nie tylko samą pracą i innymi obowiązkami człowiek żyje. W grupie jest fajniej, weselej, lepiej się poznajemy. Na pewno jeszcze nie jeden raz zorganizujemy wspólny wyjazd dla członków KGW.



Wspólne zdjęcie po szalonej zabawie z DJ "Tulipan". Widać, że humory nam dopisywały.
NIE PRZEJDŹ OBOK NAS OBOJĘTNIE - OTWÓRZ SWOJE SERCE
Pod takim hasłem postanowiłyśmy przystąpić do akcji FUNDACJI MAŁYCH STÓPEK, której celem jest zbiórka artykułów higieniczno-kosmetycznych dla małych dzieci z domów dziecka, domów samotnej matki, hospicjów. Artykułami mogą być: kremy, pudry, oliwki, pieluszki, pampersy, mydełka, proszki do prania...itp .Akcję przeprowadzimy w dniach 3-4 grudnia br. 10-11 grudnia br. 17-18 grudnia br. w sklepie "Lewiatan" w Starym Cykarzewie. Po zakończonej akcji zebrane artykuły zostaną przekazane do miejsca wskazanego przez Fundację - będzie to jedna z placówek w Częstochowie.

Pierwsze dni naszej akcji rozpoczęte. Za zgodą kierownictwa sklepu "Lewiatan" w Cykarzewie, mogłyśmy zorganizować stanowisko, do którego mieliby łatwy dostęp klienci sklepu. Oświetlona duża choinka przybrana papierowymi bombkami, które otrzymałyśmy od Fundacji "Małych stópek", obok oświetlony lampkami i udekorowany świątecznie wózek na składanie darów. Ustaliłyśmy , że po dwie członkinie Koła będą pełniły "dyżury" i informowały klientów w jakim celu zbieramy dary, dla kogo są przeznaczone i jakie towary można składać. Pomimo rozwieszonych na terenie naszej wsi plakatów, nie wszyscy byli zorientowani o co w tej akcji chodzi.

Klienci sklepu rożnie reagowali na naszą akcję. Początkowo ostrożnie z pewną dozą niepewności, z zakłopotaniem, jednak po naszych wyjaśnieniach chętnie wkładali do naszego wózka zakupione przez siebie towary. Tam gdzie chodzi o dzieci, ludzie mają dobre i otwarte serca. Na pewno miał tu duże znaczenie fakt, że byli to często nasi sąsiedzi, członkowie rodzin, znajomi, mieszkańcy Cykarzewa i sąsiedzkich miejscowości.



W ciągu trwającej kilka dni akcji, wzięły w niej udział wszystkie aktywnie pracujące członkinie naszego koła. Wykazały dużo zaangażowania i poświęciły sporo własnego czasu, pomimo tego, że był to okres przedświąteczny.

MIKOŁAJ nie zapomniał o dzieciach ze Starego Cykarzewa. Trochę spóźniony, gdyż wiele dzieci czekało na niego po drodze, ale dotarł w końcu i do nas.
Niedzielę ze świętym Mikołajem mogłyśmy zapewnić dzieciom dzięki przychylności wójta. Na naszą prośbę, wsparł nas kwotą, która pozwoliła nam zamówić paczki ze słodyczami oraz opłacić animatorki do wspólnej zabawy z dziećmi.
W oczekiwaniu na świętego Mikołaja dzieci uczestniczyły w grach i zabawach przygotowanych przez pomocników Mikołaja . Bieg między wiszącymi i będącymi w ruchu czapeczkami, celowanie piłeczkami do otworów w tablicy, zabawy z różnymi przyrządami i inne . O umówionej godzinie, pod budynek podjechał- migając światłami- wóz strażacki. To strażacy z OSP Stary Cykarzew przywieźli Świętego Mikołaja z dalekiej Laponii. Dzieci obserwowały przez okna jak Mikołaj wysiadał z wozu i z niecierpliwością czekały na niego na sali. Przywitały go okrzykami radości i wyuczonym wcześniej wierszykiem. Potem wspólna zabawa z Mikołajem i wreszcie rozdanie słodkich upominków wręczanych dzieciom przez Mikołaja.



Dzieci chętnie pozowały do wspólnego zdjęcia z Mikołajem

Tęsknota za dzieciństwem? Panie z KGW też chętnie "zapozowały" do zdjęcia z Mikołajem.
PODSUMOWANIE AKCJI "PACZUSZKA DLA MALUSZKA ======================================
Pomimo tego, że dziś BYŁA niedziela, zebrałyśmy się w celu posegregowania wszystkich darów zebranych podczas całej akcji. Dziękujemy mieszkańcom Cykarzewa i wszystkim tym, którzy podczas naszych "dyżurów" w Lewiatanie" dokonywali zakupów i wspomogli naszą akcję, wypełniając darami przygotowany przez nas koszyk. W okresie przedświątecznym jesteśmy bardziej wrażliwi na losy innych, szczególnie małych - często chorych lub pozbawionych matczynej miłości dzieci. W tak małym środowisku jakim jest Stary Cykarzew, ilość zebranych darów świadczy o tym, że ludzie mają tu WIELKIE I DOBRE SERCA. D Z I Ę K U J E M Y W S Z Y S T K I M D AR C Z Y Ń C O M. - Dziękujemy kierownictwu "Lewiatana" za umożliwienie nam przeprowadzenia akcji w sklepie, - dziękujemy wszystkim Paniom z KGW, które czynnie uczestniczyły w akcji, pełniąc "dyżury" w sklepie
Ilość przekazanych nam darów przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Zebrałyśmy sporo środków higieniczno-kosmetycznych ale także trochę słodyczy i zabawek.


Zebranie darów to jeszcze nie koniec akcji. Musiałyśmy je wszystkie posortować, popakować w pudełka i nareszcie zawieźć we właściwe miejsca. Zostały do tego wyznaczone Dom Samotnej Matki przy ul. Staszica 5 i Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy dla Małych Dzieci przy ul. Michałowskiego 30 w Częstochowie.
Wszystkie dary przekazałyśmy własnym transportem tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2021r.

Tuż po zakończeniu naszej akcji "Paczuszka dla Maluszka" zgłosiła się do nas rodzina wielodzietna z Częstochowy z prośbą o pomoc dla dzieci w postaci ubrań. Każda z nas ma wnuczki, które już powyrastały ze swoich ciuszków. Przegląd szaf zaowocował zebraniem sporej ilości odzieży i zabawek. Ubranka przekazały członkinie koła, przyjaciele a także prezes Koła Wędkarskiego z siedziby Stary Cykarzew. 14go stycznia zebrane rzeczy zostały przewiezione przez nas do konkretnego mieszkania w Częstochowie.

Pudełka i worki zawierają ubrania, zabawki i trochę słodyczy, które przeznaczyłyśmy dla sześcioosobowej rodziny w Częstochowie. To tak niewiele nas kosztowało pracy i zachodu a wywołało wielką radość obdarowanej rodziny.
Ten dzień z całą pewnością przejdzie do historii całego świata. Dziś Rosja wtargnęła na teren Ukrainy i rozpoczęła się straszna wojna. Nikt w to początkowo nie wierzył, że w XXI wieku w ogóle jest możliwa jakakolwiek wojna w Europie. Jednak stało się to faktem. Z każdym dniem dowiadujemy się o coraz to okrutniejszych, wręcz barbarzyńskich działaniach Rosjan wobec ukraińskiej ludności cywilnej.
Nie zajmujemy się polityką ale nie możemy pozostać obojętne wobec tego co się dzieje wokół nas.

Wprawdzie to smutny czas wojny pomiędzy Rosją a Ukrainą, jednak nie mogłyśmy zrezygnować z wcześniej opłaconej wycieczki. Dzisiejszy dzień spędziłyśmy zwiedzając pałac w Koszęcinie - siedzibę zespołu "Śląsk".
Po Pałacu oprowadzał nas były tancerz zespołu, z wielką pasją opowiadając o historii samego Pałacu oraz historii powstania zespołu "Śląsk". W trakcie warsztatów etnicznych, dowiedziałyśmy się o symbolice i znaczeniu śląskich strojów regionalnych w kulturze ludowej Śląska. Zakończenie wycieczki to pobyt w winiarni znajdującej się w piwnicach Pałacu oraz degustacja włoskiego białego i czerwonego wina, kawa i słodki poczęstunek.

Nie wszystkie kobiety mogły dziś świętować Dzień Kobiet .Odpowiedziałyśmy na apel 1szej Damy pani Agaty Duda :
MY - POLSKIE KOBIETY APELUJEMY DO KOBIET ROSYJSKICH: JESTEŚCIE MATKAMI, ŻONAMI, CÓRKAMI, SIOSTRAMI TYCH, KTÓRZY WYDAJĄ ROZKAZY ALE I TYCH, KTÓRZY MORDUJĄ BEZBRONNĄ LUDNOŚĆ CYWILNĄ, RÓWNAJĄ Z ZIEMIĄ MIASTA I WSIE UKRAIŃSKIE. NIE BĄDŹCIE OBOJĘTNE ! PRZECIWSTAWCIE SIĘ TEMU BARBARZYŃSTWU. POWSTRZYMAJCIE TĘ WOJNĘ !!!

Zbliżają się święta, w związku z nimi zrodził się w nas pomysł na przygotowanie stroików i palemek wielkanocnych oraz zorganizowanie kiermaszu, na którym będziemy miały możliwość sprzedawania naszych wyrobów. Nie mamy w tym względzie zbytniego doświadczenia, jednak wiele chęci i wyobraźnia, potrafią zdziałać cuda. Najpierw plany, później zakupy a potem potrzebne już tylko ręce do pracy.

Zaczynamy od wykonywania kwiatków do palemek. Wychodzą nam różnie, raz lepiej raz gorzej, ale każde następne są coraz ładniejsze. Praca zespołowa przynosi efekty. W trakcie prac, rodzą się nowe pomysły na stroiki i dekoracje.


Nie wiemy czy nasze prace spodobają się i czy uda nam się je sprzedać, ale nie ustajemy w dalszych czynnościach. Stroików i palemek wciąż przybywa. Nasz kiermasz będzie bardzo kolorowy i bogaty w różnorodność stroików.
W tych dniach urządziłyśmy dwa stanowiska kiermaszowe. Jeden na placu tuż za przystankiem PKS , drugi - za zgodą kierownictwa - w sklepie "Lewiatan" w Starym Cykarzewie. Z wielkimi obawami i w dużym napięciu czekałyśmy na pierwsze osoby zainteresowane kupnem naszych stroików i palemek.
Cieszymy się bardzo, że nasza praca została doceniona. W ciągu trzech dni trwania naszego Kiermaszu , wszystkie nasze palemki, stroiki, ozdobione jajeczka , gniazdka, zostały zakupione. Był to nasz pierwszy kiermasz, na którym wszystkie zaprezentowane prace zostały wykonane samodzielnie przez Panie-członkinie Koła Gospodyń. Czy się podobały? Mamy nadzieję, że tak skoro miały "wzięcie". To nas z pewnością zdopinguje do podejmowania kolejnych, podobnych wyzwań. Dziękujemy wszystkim, którzy odwiedzili nasze dwa stoiska .
Poniosłyśmy też niemałą stratę .Nasz czerwony namiot (też miał swój "debiut") nie oparł się silnemu wiatrowi, który nim szarpał bezlitośnie. Złamały się obydwie środkowe nogi. Będzie wymagał naprawy. Czy znajdzie się ktoś , kto nam w tym pomoże? Może nasi strażacy z OSP ? Na nich możemy zawsze liczyć. Dziękujemy im za pomoc w rozstawianiu i składaniu namiotu podczas naszego Kiermaszu.


PIĘKNA NASZA POLSKA CAŁA
To cytat z piosenki, ale i taka prawda . Nasz jednodniowy "wypad" potwierdza to piękno w miejscu, które odwiedziłyśmy i poznałyśmy trochę jego historii. PAŁAC W PSZCZYNIE . Jego zewnętrzny wygląd i wystrój nie jest może aż tak "bogaty" jak innych znanych pałaców w Polsce i na świecie. Za to jego wnętrza .... to przepych magnackiej rezydencji z czasów XVII , XVIII i XIX wieku. Jako jedyny pałac w Polsce zachował 80 % oryginalnych dekoracji, mebli, przepięknych zegarów, luster, naczyń i kominków. Żadne zdjęcia nie są w stanie pokazać ani oddać tego bogactwa zasobów i wystroju wnętrz jaki kryją wnętrza pałacu .Polecamy to miejsce wszystkim tym, którzy nie mieli jeszcze okazji go odwiedzić. To tylko około 120 km od Częstochowy.
Zwiedziłyśmy również 'Ogrody Kapias" niedaleko Pszczyny. To piękne miejsce na letni weekend z rodziną. Można go spędzić w otoczeniu pięknych roślin: drzew, krzewów, alejek, ścieżek, mostków, uroczych, romantycznych i nastrojowych zakątków. Mnóstwo dekoracji ogrodowych , które można wykorzystać jako inspiracje dla własnego ogrodu. Można tu spędzić cały dzień i wcale się nie nudzić. Restauracja, kawiarnia, lody, miejsce na rozgrywki szachowe a do tego ogroooomny sklep ogrodniczy, w którym oprócz roślin, są tysiące produktów i dekoracji przydatnych w każdym ogrodzie. Podczas naszego pobytu jeszcze niewiele krzewów i roślin kwitło, ale ogrody są tak zaprojektowane, że są piękne i ciekawe o każdej porze roku. Naprawdę warto ten piękny zakątek Polski obejrzeć i spędzić w nim czas.
Otrzymałyśmy dzisiaj zaproszenie od księdza proboszcza do wzięcia udziału w odpuście parafialnym. Prosił żebyśmy się pokazały w naszych strojach organizacyjnych. Chociaż zdania były początkowo podzielone, zdecydowałyśmy ostatecznie przyjąć zaproszenie.
Tylko co ze strojami? Mamy tylko spódniczki, korale i "robocze" czerwone koszulki. Szybka decyzja i zaczęło się szukanie możliwości uszycia lub zakupu bardziej eleganckich bluzek. Udało nam się znaleźć w Internecie pracownię, która szyje stroje folkowe. Próbowałyśmy dopasować się do typowej "rozmiarówki" ale po rozmowie z właścicielami firmy, zaproponowano nam podać wymiary każdej z pań, na podstawie których firma zobowiązała się uszyć nam wybrany przez nas model bluzek.
Czasu zostało niewiele, jednak podjęłyśmy to ryzyko. No i udało się! Trafiłyśmy na solidną firmę, która w ekspresowym tempie wywiązała się z naszego zamówienia. Na dwa dni przed odpustem otrzymałyśmy paczkę z pięknymi bluzeczkami. Oczywiście musiała być zaraz przymiarka.

Prawda, że wyglądamy pięknie? A mówią, że..." nie szata zdobi człowieka". Chyba jednak zdobi.
Dzisiaj w naszej parafii odbywały się uroczystości odpustowe. Członkinie Koła wzięły udział w uroczystej mszy kościelnej i krótkiej procesji wokół kościoła. Po raz pierwszy miałyśmy okazję wystąpić publicznie w naszych nowych bluzeczkach folkowych.

Wzorem ubiegłego roku spotkałyśmy się z okazji Dnia Matki. Każda z Pań przygotowała jakąś potrawę i upiekła ciasto. Wspólnie nakryłyśmy do stołu i zasiadłyśmy do wieczornej biesiady. Była to również okazja aby porozmawiać o naszych sprawach organizacyjnych i planach na przyszłe miesiące.
BITWA REGIONÓW 2022 . W zeszłym roku nie odniosłyśmy żadnego sukcesu na tym polu. Nie poddajemy się. Próbujemy swych sił w tym roku. Zgłosiłyśmy swój udział w konkursie. Czy uda nam się tym razem?

Regulamin konkursu nakazuje w I etapie przedstawić tradycyjną, regionalną potrawę. Długo zastanawiałyśmy się nad tym jaka ona miałaby być. Ostatecznie zdecydowałyśmy zgłosić do konkursu ZARZUCAJKĘ Z PRAŻUCHAMI.
Do II etapu konkursu przechodzi 10 kół KGW, które otrzymają wg kolejności największą ilość punktów. Mamy nadzieję znaleźć się w tej dziesiątce. Wyniki zostaną podane dopiero 15 września, a więc czekamy.
30 maja 2022
PRACOWITY PONIEDZIAŁEK
Nasza sala staje się coraz piękniejsza. Z pieniędzy, które otrzymałyśmy z ARiMR-u jako pomoc finansową, zakupiłyśmy firanki, a właściwie krótkie zazdroski. Decyzję co do zakupu zazdrosek a nie długich tradycyjnych firan, podjęłyśmy zgodnie z zasadą: "mierz zamiary na siły". Okna nasze są dość wysokie i jest ich aż 12. Nie mamy karniszy a zakup ich byłby zbyt drogi, montaż jeszcze bardziej kłopotliwy, każde pranie byłoby również dużym problemem. Krótkie firanki typu "zazdroski" rozwiązywały wszystkie te problemy.
Dzisiejszego popołudnia nasze Panie : Alicja, Grażyna, Marysia i Zosia wykonały kawał dobrej roboty. Przede wszystkim umyły okna i posprzątały salę, która już od dawna tego wymagała. Dołączyła do nich później Ania i umyła podłogę. Zwieńczeniem tych prac było udekorowanie czystych okien nowymi firankami.
Efekt był imponujący. Pomieszczenie zrobiło się bardziej przytulne i eleganckie. Postanowiłyśmy dodatkowo zakupić jednakowe doniczki i posadzić kwiaty.
Będzie nam teraz przyjemniej spędzać tu wspólnie czas. Już mamy nowe pomysły na przyszłość, ale o tym później.

Tak wyglądają nasze okna z zewnątrz.
W tym roku nie uczestniczyłyśmy czynnie w konkursowych zmaganiach. Tematem przewodnim tegorocznej edycji było WESELE i wszystko co jest z nim związane . W każdym konkursie należało oprzeć się na regionalnych zwyczajach, tradycjach i obrządkach. Nie posiadałyśmy wystarczającej wiedzy aby stanąć w szranki z innymi, bardziej doświadczonymi kołami.
Nie chciałyśmy jednak aby nas wszystko całkiem ominęło, więc postanowiłyśmy pojechać i wziąć udział w Festiwalu jako widzowie, kibice i pilne obserwatorki. Z takich wydarzeń zawsze można coś wynieść dla siebie. Oczywiście w sensie podpatrzenia co i jak robią inni, czegoś się nauczyć, dowiedzieć. Najdrobniejsza rzecz może stać się inspiracją, może być przydatna w naszej dalszej działalności. Nie mamy wielkiego doświadczenia w braniu udziału w większych imprezach, dlatego uznałyśmy ten wyjazd za konieczny.
To była dobra decyzja. Pilnie podglądałyśmy wystrój stanowisk, użytych przez panie z innych kół dekoracji, smakowałyśmy przygotowane potrawy i ciasta. Pogoda dopisywała a impreza jak zwykle była pełna zabawy, smacznego jedzenia i rozmaitych atrakcji. To prawdziwe święto kół gospodyń wiejskich. Spotkania, integracja, wymiana doświadczeń..... nie mogło nas tam zabraknąć.




DZIĘKUJEMY PANU JAROSŁAWOWI PIĄTEK ZA WYDRUKOWANIE OGŁOSZEŃ. Zrobił to dla nas całkowicie bezpłatnie.
Przygotowania ruszyły pełną parą. To dla nas ogromne przedsięwzięcie i zaangażowanie. Mnóstwo spraw organizacyjnych , wykonanych telefonów, korespondencji z zapytaniami o możliwość zapewnienia atrakcji, aby nasz Festyn spodobał się mieszkańcom i wszystkim tym, którzy zechcą przybyć na imprezę.
Mamy nadzieję na liczne uczestnictwo bo aż 20 sztuk ogłoszeń zostało rozwieszonych nie tylko na terenie Cykarzewa ale i w okolicznych miejscowościach.
Jest sobota. To chyba najważniejszy i najbardziej pracowity dzień dla członków Koła tuż przed Festynem. Najpierw zakupy a potem wielkie pieczenie ciast i gotowanie potraw. Ciągle nie mamy czasu na to, aby wypróbować piekarniki znajdujące się w kuchni w straży. Nie mogłyśmy pozwolić sobie na to, żeby wypieki się nie udały, dlatego każda z pań piekła ciasta w swoim domu, bo któż zna lepiej własny piekarnik jak nie ona sama? Pozostałe potrawy przygotowywałyśmy już wspólnie.

Praca zespołowa. Humor paniom dopisuje. Dobrze, że kucharek 8 a nie 6 - bo będzie co jeść.

Menu zgodnie z ofertą na plakacie. Bigos, pierogi, naleśniki, racuchy z jabłkami, dodatkowo paszteciki z kapustą i grzybami oraz barszczyk czerwony, który ugotowała w domu (o piątej rano) nasza członkini Basia. Będzie także kiełbasa z grilla i pajda chleba z ogórkiem małosolnym. Taką mamy nadzieję, że każdy kto się pojawi na Festynie, znajdzie coś dla siebie. Liczymy na piękną pogodę chociaż prognozy są nie najlepsze.
My to mamy jednak szczęście! Przy złych prognozach, pogoda nam dopisała. Od samego rana trwały gorączkowe przygotowania. Ustawianie namiotów, stołów, ławek, przygotowywanie naszych stanowisk "roboczych". Pomagali nam w tym strażacy z OSP oraz osoby postronne. Na efekt końcowy, przebieg wydarzenia, sprzątanie "po" - składa się praca i zaangażowanie wielu osób, dlatego w tym miejscu DZIĘKUJEMY:
naszym sponsorom za wsparcie finansowe:
1. Bartosz Kubat - Apteka Stary Cykarzew
2. Katarzyna Borkowska - Sklep Wielobranżowy Stary Cykarzew
3. Joanna Broll - Stary Cykarzew
4. Joanna Kasprzyk - Sklep odzieżowo-obuwniczy YASMINA Stary Cykarzew
5. Ilona Mondra - Sklep Wielobranżowy Stary Cykarzew
.DZIĘKUJEMY :
- strażakom OSP w Starym Cykarzewie - za przygotowanie placu sołeckiego do tego aby mogła się na nim odbyć impreza (koszenie trawy) oraz za współpracę i pomoc przy transporcie różnych sprzętów, rozstawianiu stołów, ławek i namiotów,
-Pracownikom Gminy i Gminnemu Ośrodkowi Kultury w Mykanowie za wypożyczenie sprzętu nagłaśniającego, oraz pomoc w organizacji Festynu
,- Panu Jarosławowi Piątek - za darmowe wykonanie ogłoszeń informujących o Festynie,
- naszej koleżance Alicji - za samodzielne wykoszenie obrzeży trawników oraz zagrabienie skoszonej trawy
,- Panu Leszkowi Bojarskiemu - za pomoc przy grabieniu trawy, transporcie sprzętów, podłączeniu naszych urządzeń grzewczych do prądu, ustawianiu namiotów,
- Panu Pawłowi Wrońskiemu, Panu Krzysztofowi i jego synowi Oskarowi za obsługę grilla,
- Panu Krzysztofowi za przygotowanie muzyki tanecznej, -
Pani Danusi za upieczenie ciasta i placków do naleśników
- LKS GROM CYKARZEW za wypożyczenie grilla
- Marcie Monikowskiej i jej holenderskiej przyjaciółce Sarze - za wszystkie prace pomocnicze , transport naczyń i potraw, sprzątanie stanowisk po Festynie.
Zarząd KGW dziękuje przede wszystkim członkom Koła - za trud pracy jaki włożyli w przygotowanie imprezy, w tym Paniom za potrawy, pieczenie ciast, dekorację i obsługę stanowisk kulinarnych podczas Festynu.
To już drugi Festyn, który zorganizowałyśmy dla naszej społeczności. Mamy nadzieję, że nie ostatni, bo wciąż się staramy żeby w naszej wsi coś się działo i chciałybyśmy aby mieszkańcy bardziej aktywnie uczestniczyli w tym co organizujemy.

Dla nas tydzień, miesiąc - jest za krótki. Impreza goni imprezę. Jeszcze nie zdążyłyśmy zakończyć wszystkich spraw związanych z Festynem, już otrzymałyśmy wiadomość, że w kolejną niedzielę odbywa się konkurs "Bitwy Regionów" pomiędzy kołami KGW z powiatu częstochowskiego. Zgłosiłyśmy w maju chęć przystąpienia do tego konkursu , więc nie mogłyśmy teraz zrezygnować z udziału w nim. Mało czasu a znów przygotowań sporo.
Na naszym Festynie 7 sierpnia udało nam się porozmawiać z paniami z Rybnej z Klubu Kreatywnych Kobiet na temat wspólnego wyjazdu. One też zakwalifikowały się do udziału w "Bitwie Regionów". I znów udałyśmy się do wójta z prośbą o zorganizowanie dla nas wspólnego wyjazdu do Dąbrowy Zielonej.
Nie mogło być inaczej. Byłyśmy prawie pewne, że wójt nam nie odmówi. I tak się stało. Mamy transport zapewniony. Cieszymy się, że nasza współpraca z władzami gminnymi układa się pomyślnie.
Taki wyjazd to duże przedsięwzięcie, bo oprócz osób fizycznych muszą pojechać garnki, patelnie, naczynia, kuchenki elektryczne, czajnik, butelki z wodą, dodatkowe stoliki, krzesełka i mnóstwo dekoracji.
To nasz drugi udział w tym konkursie. Rok temu rozegrał się online, w tym roku wszystko odbyło się na żywo. Zaprezentowałyśmy w konkursie "Zarzucajkę z prażuchami". Nie zajęłyśmy żadnego z nagradzanych miejsc bo było ich tylko trzy. Siłą rzeczy kilkunastu pozostałym zespołom pozostało zadowolenie i satysfakcja z udziału w tak ważnej dla wszystkich KGW imprezie. Mamy jednak wątpliwości co do werdyktu członków Jury. Regulamin konkursu wyraźnie mówił ..."należy wykonać tradycyjną potrawę regionalną wywodzącą się z tradycji i kultywowanych w danym regionie zwyczajów"... Pierwsze miejsce zajęła- potrawa z mięsa dzika w panierce. I tu zrodziły się nasze wątpliwości. Nam sporo czasu zajęło wymyślenie tradycyjnej, regionalnej potrawy, którą gotowały nasze mamy, babcie i prababcie. TRADYCJA I KULTYWOWANIE ZWYCZAJÓW kojarzy się nam z czymś, co jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. A więc czy nagrodzoną pierwszym miejscem potrawę można nazwać tradycyjną i regionalną? I czy była ona zgodna z regulaminem konkursu? Teraz zastanawiamy się , czy w ogóle wziąć udział w następnej edycji konkursu za rok, czy zaprezentować bardziej wyszukaną potrawę, niekoniecznie tradycyjną? Nie załamujemy się. Przed nami kolejne wyzwania, którym będziemy starały się sprostać. W naszej działalności nie chodzi tylko o laury zwycięstwa. Przebywanie razem, wspólne gotowanie, integracja, zdobywanie doświadczeń w tym co robimy - nie tylko dla siebie ale i dla innych - jest naszym celem. I tego się trzymamy.


Staramy się być na bieżąco i uczestniczyć w tym co się dzieje nie tylko w naszym regionie ale i w kraju.
Członkinie KGW wzięły udział w narodowym czytaniu ballad i romansów Adama Mickiewicza. Spotkanie zostało zorganizowane przez Fundację "Energia jest w nas" w Starym Cykarzewie i odbyło się w świetlicy nad pocztą (sali komputerowej) w dniu 3 września 2022 r. Każda osoba, która wzięła udział w spotkaniu, mogła aktywnie uczestniczyć w czytaniu wierszy naszego wieszcza. Czytał wójt, przewodniczący rady gminy, radny, nasz sołtys, panie z koła KGW a także inne, licznie zgromadzone osoby.


Na zaproszenie Wójta Gminy i Stowarzyszenia na rzecz Promocji Gminy Mykanów, odbyło się dzisiaj w gminie zebranie kół gospodyń, które wyraziły chęć uczestnictwa w gminnym festynie rodzinnym przewidzianym na dzień 11września br. Przybyli na nie przedstawiciele dziewięciu kół gospodyń, klubu kreatywnych kobiet i klubów seniora z terenu naszej gminy. Poinformowano nas o tym jak ma przebiegać organizacja festynu i dano nam możliwość wspólnego przedyskutowania i uzgodnienia spisu potraw, które poszczególne koła zaprezentują na swoich stanowiskach. Nasze koło podjęło się ugotowania bigosu, przygotowania porcji naleśników…………. W związku z tym , że KGW Kokawa podjęło się „postawić” przede wszystkim na ciasta i żeby nie robić im konkurencji ustalono, że każde z kół, na własne ryzyko (chodzi o możliwość sprzedaży) powinno mieć nie więcej niż 4 blachy ciast. Wójt zaoferował przekazać każdej organizacji przygotowującej potrawy kwotę 500 złotych na zakupy. To była propozycja, której nikt nie oczekiwał ani się nie spodziewał, zostało to przyjęte z dużym aplauzem i zadowoleniem. To był moment, który utwierdził nas w tym ,że nie możemy nie wziąć udziału w tym wydarzeniu.

Od rana padał deszcz. Prognoza była nieciekawa. Około godz. 11tej już nie czekałyśmy na poprawę aury i zaczęłyśmy pakowanie do auta garnków, dekoracji i wszystkich potrzebnych przedmiotów do urządzenia naszego stanowiska na targowisku w Mykanowie. Było jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia Festynu ale wszystkie panie z innych kół już się uwijały pod swoimi namiotami. Przed godziną 13tą zaczęły się schodzić pierwsze osoby zainteresowane tym co dzieje się na placu. Wszyscy obawialiśmy się tego, że deszczowa pogoda odstraszy ludzi od wyjścia z domu, jednak z upływem czasu było ich co raz więcej. Przygotowane przez nas potrawy zaczęły powoli znikać ze stołów. W pierwszej kolejności sprzedałyśmy 4 blachy ciast gdyż zgodnie z ustaleniami miałyśmy ich tylko tyle. Dobrze sprzedawał się bigos, naleśniki, kawa i herbata a także pajda chleba ze smalcem i ogórkiem.

Nasze menu

Na dzisiejszym zebraniu sołeckim oprócz spraw dotyczących naszej wsi był ważny dla nas punkt programu. Podział funduszy sołeckich na rok 2023.
Mamy ciągle jeszcze spore braki w sprzęcie kuchennym więc zawnioskowałyśmy przeznaczenie pewnej kwoty na uzupełnienie tych braków. Otrzymałyśmy trochę mniej aniżeli wnioskowałyśmy ale i tak było dobrze. Otrzymałyśmy fundusze na zakup kuchenki gazowej z elektrycznym piekarnikiem, która stanie w kuchni mieszczącej się w budynku straży pożarnej. Zakupimy również dwa termosy na potrawy, kolumny głośnikowe i maszynę do szycia.
Wszystkie te przedmioty będą przydatne i usprawnią naszą pracę podczas przygotowywania następnych wydarzeń i imprez w plenerze.
Zgłosiła się do nas studentka ostatniego roku Logopedii Ogólnej i Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w sprawie przeprowadzenia badania na temat oceny słuchu fonetycznego u osób dorosłych. Ponieważ jest to mieszkanka Cykarzewa , a materiały z badania są jej potrzebne do napisania pracy magisterskiej – chętnie wyraziłyśmy zgodę. Został ustalony termin i miejsce przeprowadzenia badania. W sobotę 24 września zgłosiło się do uczestnictwa w badaniu 12 chętnych osób. Cieszymy się, że mogłyśmy pomóc naszej młodej mieszkance Cykarzewa w przygotowaniu materiałów niezbędnych do napisania pracy.

Koło nasze zakwalifikowało się do programu ( jako jedno ze stu na całą Polskę) prowadzonego przez Fundacjię Biedronki, który skierowany jest konkretnie do seniorów.
Tak mówi regulamin: Celem programu „Danie wspólnych chwil” jest przeciwdziałanie samotności osób starszych poprzez zaproszenie ich do wspólnego stołu. Chcemy zachęcić seniorów do wyjścia z domu i spędzenia czasu z innymi ludźmi. Obecność osób starszych w lokalnej wspólnocie jest niekwestionowaną wartością i należy ją wzmacniać. Pragniemy zwrócić również uwagę na bardzo istotną kwestię prawidłowego żywienia osób starszych. Program Fundacji Biedronki „Danie wspólnych chwil” jest prowadzony we współpracy z Kołami Gospodyń Wiejskich. Będą one organizować raz w miesiącu spotkania z seniorami przy wspólnym stole. Przygotują smaczne i wartościowe posiłki, uwzględniające potrzeby i preferencje seniorów.

Zgodnie z regulaminem zaplanowałyśmy zorganizowanie spotkania z Seniorami w dniach:
1.- 23 październik – niedziela godz. 16- ta
2.- 20 listopad - niedziela godz. 16- ta
3.- styczeń2023 r. –termin ustalimy po Nowym Roku
Poprosiłyśmy młodych mieszkańców Cykarzewa, którzy zaglądają na naszą stronę na Facebooku, żeby informowali i zachęcili do udziału w spotkaniach swoich rodziców, dziadków, krewnych, sąsiadów i znajomych, słowem wszystkich seniorów Starego Cykarzewa.
. O szczegółach przeprowadzenia akcji, " Fundacja Biedronki" będzie nas informować na bieżąco.
Oczekując na materiały, które powinnyśmy otrzymać w celu promocji i reklamy programu "Danie Wspólnych Chwil" postanowiłyśmy przygotować się wcześniej i ustaliłyśmy menu, które zaserwujemy na spotkaniu z seniorami. Nie jest to wcale takie proste biorąc pod uwagę wszystkie sugestie regulaminu programu, co do lekkostrawnego żywienia osób w starszym wieku. Zdecydowałyśmy się na chudą karkówkę (o ile taką znajdziemy) lub schab w sosie cebulowym, zupę krem z brokułów, zestaw surówek i kompot z własnych owoców. Na deser trzy rodzaje ciasta; sernik, szarlotka i makowe z jabłkami. Potem zimna płyta składająca się z galaretki drobiowej, koreczków mięsno-warzywnych, sałatki warzywnej i śledzi. To spore wyzwanie i sporo pracy.
Na tą wycieczkę czekałyśmy dość długo. Zapisałyśmy się na nią jeszcze w sierpniu. Przyda nam się trochę odpoczynku przed wyzwaniami, które nas wkrótce czekają.
K O W N O
To był nasz trzydniowy wyjazd relaksacyjno-krajoznawczy. Na Litwie są liczne ślady polskości i dowody na to, że żyli tu, mieszkali, tworzyli , walczyli i umierali Polacy. W pierwszym dniu zwiedzaliśmy Kowno - drugie pod względem liczby mieszkańców miasto Litwy. Kowno w okresie międzywojennym było stolicą kraju. Za czasów Stanisława Augusta mieszkańcami Kowna byli w ponad 70 procentach Polacy. Dziś stanowią już mniejszość narodową. W programie wycieczki było (między innymi) podążanie śladami naszych słynnych rodaków. Do Kowna, zaraz po zakończeniu studiów, został skierowany Adam Mickiewicz, gdzie pracował jako nauczyciel w kownieńskim gimnazjum. Mieliśmy okazję zobaczyć i być pod oknami budynków gdzie mieszkał i pisał swoje wiersze. Tu przeżył jedną ze swoich miłości do Karoliny Kowalskiej - żony lekarza. W trakcie tej znajomości powstał wiersz "Powrót taty", który odnosił się do prawdziwych zdarzeń i okoliczności jego zauroczenia zamężną kobietą i jej dziećmi. W Kownie zwiedziliśmy odbudowany częściowo zamek wzniesiony jeszcze przez Krzyżaków, archikatedrę świętych Piotra i Pawła, byliśmy na największym placu ratuszowym na Litwie z budynkiem ratusza (w remoncie), wybudowanym na kształt "białego łabędzia" ze wzniesionymi do góry skrzydłami, spacerowaliśmy bulwarem nad Niemnem i uliczkami Kowna z wieloma zabytkami.

nad Niemnem
Kolejny dzień to zwiedzanie Wilna - obecnej stolicy Litwy, położonej nad rzeką Wilią. Trudno opisać wszystkie miejsca, które zwiedziliśmy. To miasto pełne zabytków, miejsc historycznie ważnych dla nas, Polaków, miasto także dużych kontrastów. Zobaczyć tu można nowoczesne budowle jak i stare drewniane domy. Przepiękna, największa w Europie Starówka, wąskie, klimatyczne uliczki, miasto dużej ilości kościołów katolickich, grekokatolickich, świątyń prawosławnych i cerkwi. No i na każdym kroku zabytki i miejsca, które mówią o przynależności Wilna w dawnych czasach do Królestwa Polskiego, później do Rzeczypospolitej. To miasto, w którym zostawili swoje ślady liczni Polacy; królowie i książęta dynastii Jagiellonów, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Józef Ignacy Kraszewski, Stanisław Moniuszko, Kazimiera Iłłakiewiczówna, powstańcy listopadowi i styczniowi, Emilia Plater, Józef Piłsudski, Joachim Lelewel, Piotr Skarga, święta Faustyna Kowalska.... i wielu, wielu innych. Jeden dzień na zwiedzanie Wilna to za mało. Warto poświęcić temu miastu znacznie więcej czasu i koniecznie zwiedzać je z pilotem. Można dowiedzieć się znacznie więcej ciekawostek, o których nie zawsze pisze się w przewodnikach.

Pod pomnikiem Adama Mickiewicza w Wilnie

Fragment cmentarza na Rosie w Wilnie
Ostatni dzień naszej podróży to miejscowość Troki. Do 1939 roku miasto znajdowało się na obszarze Polski w ówczesnym województwie wileńskim. Miasto jest siedzibą nielicznej grupy etnicznej Karaimów, którzy zostali tam sprowadzeni w średniowieczu przez wielkiego księcia litewskiego Witolda Kiejstutowicza. To dla nas bardzo ciekawa i zamknięta grupa ludzi. Świętem dla nich jest sobota, religię swoją opierają wyłącznie na Starym testamencie. Budowali i nadal budują swoje domy według stałych zasad; boczna ściana budynku zawsze jest skierowana w stronę drogi/ulicy i zawsze ma na parterze 3 okna. Jedno dla Boga, jedno dla księcia Witolda i jedno dla gospodarzy domu. Karaimowie zasłynęli z uprawy ogórków. Miały niepowtarzalny wygląd i smak, przechowywali je używając przypraw, które owiane były tajemnicą i którą to tajemnicę zachowują do dziś. Oprócz charakterystycznych drewnianych domów Karaimów, Troki to zabytkowy (odbudowany współcześnie) zamek, budowany na podobieństwo zamku w Malborku. Pięknie położony na wyspie, którą otaczają jeziora, największe z nich to jezioro Galwe. Do zamku prowadzi most, także przebudowany w XX wieku. Zamek został wybudowany przez wielkiego księcia litewskiego Witolda. Gościł na nim Władysław Jagiełło, tutaj także po raz pierwszy Zygmunt August, spotkał swoją miłość- Barbarę Radziwiłłówną. Z parku otaczającego mury zamku widoczny jest na przeciwległym brzegu jeziora Galwe pałac Tyszkiewiczów. Z powodu białej elewacji nazywany jest białym pałacem. Nie było w naszym programie zwiedzania tego pałacu. Wielka szkoda, bo jest to bardzo bogata i turystycznie ciekawa rezydencja z pięknymi wnętrzami, otoczona kilkudziesięciohektarowym parkiem z wieloma rzeźbami bogiń , herosów i zwierząt. Może jeszcze kiedyś tam wrócimy?

Troki. W głębi widać zamek na wyspie, na jeziorze Galwe
W trakcie przebywania na Litwie otrzymałyśmy wiadomość od Fundacji Biedronki, że nasze koło otrzymało kwotę 560 złotych na pierwsze spotkanie z seniorami w ramach programu "DANIE WSPÓLNYCH CHWIL". Nie są to dosłownie rzeczywiste pieniądze, ale w postaci e-kodu, który musimy podać przy kasie po zakończeniu zakupów. Jest to dla nas jakaś nowość, z którą nie miałyśmy jeszcze do czynienia. Jak będzie z realizacją , okaże się już niebawem.
Spotkałyśmy się dzisiaj żeby ustalić listę potrzebnych produktów do przygotowania wspólnego posiłku z seniorami.
Do tej pory nie otrzymałyśmy żadnych materiałów od Fundacji, więc same, już w pośpiechu, przygotowujemy ogłoszenia i zaproszenia indywidualne dla seniorów.


Szykujemy się do niedzielnego spotkania z SENIORAMI. Zaczęłyśmy od porządkowania sali, na co nie było ostatnio czasu, gdyż ciągle czymś byłyśmy zajęte. Robimy wszystko aby było nie tylko smacznie, ale i przyjemnie.

Dziś dzień zakupów. Pojechałyśmy do Częstochowy do sklepu "Biedronka" przy ulicy Łódzkiej. To jeden z największych powierzchniowo sklepów tej sieci, uznałyśmy, że właśnie tam będzie nam najwygodniej . Nie bardzo byłyśmy pewne tego czy nasze zakupy "przejdą" przez kasę przy użyciu e-kodu. Wybrałyśmy pierwszy produkt z naszej listy i z nim podeszłyśmy do kasy. Czekałyśmy w napięciu podczas gdy kasjerka stukała i stukała w swój ekran. Wreszcie ulga. Wszystko jest ok, możemy przystąpić do dalszych zakupów.
To całkiem inna śpiewka niż robienie zakupów na potrzeby domowe. Niezbyt często korzystałyśmy z sieci "Biedronka" więc nie znałyśmy rozkładu produktów na półkach. Trochę nam to zajęło czasu zanim odszukałyśmy wszystko co miałyśmy zapisane na naszej długiej liście. Zaczęłyśmy od produktów niezbędnych i najbardziej potrzebnych. Cały czas, na bieżąco, podliczałyśmy wydatki w obawie przekroczenia przyznanej nam kwoty.

Z pełnym optymizmem i z koszami wypełnionymi zakupami przyjechałyśmy z powrotem do Cykarzewa, do budynku OSP, żeby złożyć tu zakupione produkty. Tu przecież mamy jutro gotować. Jakież było nasze zaskoczenie gdy okazało się na miejscu, że kuchnia nie nadaje się do użytku. Na blatach, stole, podłodze zostały poustawiane brudne i od lat zakurzone naczynia, garnki, różne inne sprzęty, które strażacy wynieśli z remontowanego przez nich pomieszczenia gospodarczego. Tego się nie spodziewałyśmy. Ogarnęła nas rozpacz i bezsilna złość. Co dalej? Jak sobie poradzimy z gotowaniem bez zaplecza kuchennego? Za mało czasu i za dużo pracy wymagałoby uprzątnięcie tego bałaganu.
Byłyśmy zbyt zmęczone i zdenerwowane żeby podejmować jakiekolwiek decyzje.
"Pomyślimy o tym jutro" - jak mówiła w kłopotliwych sytuacjach bohaterka książki "Przeminęło z wiatrem", Scarlett Ohara.

Wczorajsze popołudnie rozgrzało nasze telefony do czerwoności. Telefonicznie konsultowałyśmy i naradzałyśmy się jak wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji. Musiałyśmy całkowicie zmienić organizację naszej pracy.
Rozpoczęłyśmy od częściowego uporządkowania kuchni OSP. Powynosiłyśmy część naczyń i sprzętów, na tyle żeby dostać się do kuchenek gazowych i zlewozmywaka. Przygotowałyśmy sobie stanowisko robocze na stole w dużej sali. Trochę w prymitywnych warunkach , jednak zachowując środki ostrożności część najważniejszych prac wykonałyśmy w kuchni OSP. Potem przeniosłyśmy się do naszej sali i wszystko co można było wykonać na jednopalnikowej kuchence elektrycznej, zostało przygotowane. Niestety, musiałyśmy zrezygnować z podania do drugiego dania ziemniaków, bo nie miałybyśmy ich jak ugotować na bieżąco.
Największy jednak był problem z przygotowaniem mięsa, dlatego dwie panie zdecydowały upiec je w swoim domu we własnych piekarnikach.

Jak zwykle : "kto jak nie my" ? Gdzie diabeł nie może...... DAŁYŚMY RADĘ !

M E N U : -
1. Zupa – krem- brokułowa z grzankami 2. Schab duszony z przyprawami,
3. Surówki warzywne: kapusta pekińska z warzywami i marchewka z ananasem,
4. Kompot z jabłek i czerwonej porzeczki,
5. Zimna płyta: sałatka jarzynowa, koreczki mięsno-warzywne, galaretka z kurczaka, śledziki w jogurcie z kolendrą,
6. Deser : sernik , szarlotka „Krysi”, makowe z jabłkiem , kawa, herbata
=============================================================
Seniorzy nas nie zawiedli. Przyszło ich więcej niż się spodziewałyśmy. To dobrze, bo to znaczy, że chętnie odpowiedzieli na nasze zaproszenia. Byłyśmy zadowolone, mamy nadzieję, że seniorzy także. Atmosfera była przyjazna, bo przecież wszyscy się znają i była to okazja do wspólnych rozmów, wspomnień a także do odnowienia sąsiedzkich znajomości. Po wspólnie zjedzonym obiedzie, zaproponowałyśmy obejrzenie na dużym ekranie (jak w kinie) zdjęć z naszej wycieczki do Litwy. Seniorzy z zaciekawieniem oglądali zdjęcia i słuchali naszych opowiadań i komentarzy do miejsc, które zwiedzałyśmy.
Kowno, Wilno i Troki to ważne miejscowości dla nas Polaków i naszego dziedzictwa kulturowego. Później zaserwowałyśmy resztę przygotowanych przez nas potraw, przystawek oraz kawę, herbatkę i ciasta. Mamy nadzieję, że wszystko smakowało a seniorzy, których już teraz zaprosiłyśmy na następne spotkanie, chętnie ponownie skorzystają z tego zaproszenia. Może przyjdzie ich więcej?


Ledwie odetchnęłyśmy po imprezie z seniorami, już musimy szykować się do następnej. Będzie to zapowiadany wcześniej DZIEŃ CYKARZEWIAKA. Na prośbę naszego sołtysa oraz rady sołeckiej zgodziłyśmy się pomóc przy tej imprezie w zakresie przygotowania potraw.
Termin ustalono na dzień 12 listopada, nie bardzo to nam pasowało, bo to długi weekend, w dodatku zaraz po święcie odzyskania przez Polskę niepodległości. Kluczową sprawą dla organizatorów było to, że był to jedyny wolny termin, którym dysponował pan mający uświetnić to wydarzenie muzyką. Postawiono nas przed faktem , więc nie było wyjścia. Przystałyśmy na propozycję. i podjęłyśmy się kolejnego kulinarnego wyzwania.
Strażacy obiecali nam, że dokończą wszystkie prace remontowe w kuchni i na zapleczu żebyśmy mogły bez przeszkód gotować. Niewiele czasu pozostało , jednak mamy nadzieję, że zdążą.